Witam!

Wczoraj ogladalem "Przedwiosnie" i jedna zecz mnie zdziwila, a
mianowicie sposob w jaki stare i chore osoby byly traktowane na wsiach.
W tym filmie pokazuje Zeromski/Rezyser jak starzy ludzie siedza i kaszla
(czekajac na smierc) w komoze bez ogrzewania w zimie.

Moje pytanie: Jest to fikcja Zeromskiego lub tez w niektorych regionach
dawnej Polski (Zaborow) traktowano na prawde starych ludzi tak na wsiach?

Powod mojego pytania jest, ze nie moge odnalesc wpisow koscielnych na
temat moch przodkow. W danym czasie bywaly na tamtych terenach kleski
zywiolowe, wiec mozliwosci sa rozlegle. I z tego tez powodu, chce
sprawdzic wszystkie.

Pozdrawiam

Zawisza


· 

Ci co łażą w IDEI napewno otrzymali SMS z zaproszeniem do kina na
Przedwiośnie. Dostałem od nich pierwszego SMSa dwa dni przed premierą.
Informował mnie on o tym jaki to jest filmek, kto go nakrecił, jaka jest
obsada aktorska itp. Po wejściu filmu na ekrany kin dostałem następnego
SMSa, który był o wiele krótszy od pierwszego i zawierał informacje a raczej
zaproszenie na filmek według powieśći Stefanka Żeromskiego. I to było tyle.
    Od premeiery minęło już trochę czasu a ja dzisiaj dostałem od nich
kolejnego SMSa który miał taką samą treść tylko że na jego początku było

informacja po raz trzeci a tak na zakończenie to ja nie jestem w IDEI
OPTIMIE tylko w POPie. Czy wy też tak mieliśćie jak ja?

Witam
Może ktoś pisał wypracowanie na ten temat ? bo szczerze powiedziawszy ten temat do najłatwiejszych nie należy a to temat maturalny także zadowolona nie jestem bo z maju maturka :f i jestem w dołku a raczej dole ! bo nie wiem kompletnie jak sie za to zabrac jestem raczej z tych osob ktorym pisanie wypracowan z polskiego nie sprawia frajdy .
Mam czas do 25 pazdziernika .

a Temat brzmi:

Rozczarowania i nadzieje. Na podstawie analizy podanego fragmentu i wykorzystując kontekst całej powieści, przedstaw obraz rodzącej się niepodległej Polski ukazany w "Przedwiośniu" Żeromskiego.

http://img214.imageshack....lastscanxn8.jpg

[ Dodano: 22 Październik 2007, 13:25 ]
tak na marginesie nie chodzi mi o to żeby ktoś za mnie to napisal bo logiczne ze takiej osoby nie ma! a poza tym jaki by to miało sens ? zadnego !
ja sie spytałam tylko o rade bo jesli ktoś mial takie zadanie już albo moze wie co moglabym napisac to fajnie by bylo a nie ze zaraz ma mi ktos walnac cale wypracowanie no sorry...

Cytat: a potem Terror Firmer
wg mnie obok Citizen Toxie najleszy film z Tromy jaki dotad widzialem

heheh "Do You Love ME?... And Do You Love My Pussy" hihih

ja widzialem Siekierezade na podst powiesci Stachury
Czytalem ksiazke ktora mnie urzekla... co powiedziec o filmie...

Film zajebisty, wspanialy... przepelniony przemysleniami charakterystycznymi dla Stachury... cudo, miod
Wspaniala muzyka, zdjecia, symbolika az kipi ... polecam z calego serca jesli ktos lubi ambitne kino ... film jest na e mulu i jest stosunkowo krotki

[ Dodano: Sro 04 Maj, 2005 ]
Wlasnie ogladam 13 duchow

Film smieszny... jedyny plus to wykonanie duchow (jedna pani ma ladne cycuszki)

Film debilny, marni aktorzy ( frajer ze Skrzydel,grajacy mocarza i nerwowego bohatera, Czarna cwaniara, Durna nastolatka, i 8 letni idiota [tego to powinni unicestwic w pierwszej scenie])

Marna muzyka wkurzjaca ,wcale nie kliamtyczna

Szkale domy... juz wieksze wrazenie robily na mnie u Żeromskiego (Przedwiosnie to wspaniala ksiazka)

nudne lokacje...rzygac sie chce.. dom.. jakie tu elementy zaskoczenia,schematyczne korytarz BU! i duszek, okularki-wloz BU! i duszek...

Ciekawaosc zrzera...dobrym rozwiazaniem bylo by przedstawienie kazdego z duchow.Dlaczego sa duchami, co zrobili (np mala mama duzy syn)

No i skreczowanie zakleciami na koncu...Ja juz podziekuje. Moze jakby Ash nauczyl sie skreczowac na zakleciach w Evil dead, demony odwalily by elektro-robota

OMIJAC Z DALEKA KOLEDZY BO TO SMIERDZI KUPSKIEM dziekuje

· 

Jak obiecałem do szorta już nie wracam. Jedna tylko sprawa, praepraszam że w Twoim wątku, ale tutaj napisałeś, więc i tu odpowiem.


Widzisz, to właśnie skutecznie utrudnia odbiór kogokolwiek kto się w ten sposób zachowuje. Kilka takich wybryków i dany delikwent traci obiektywizm w moich oczach. Choćby potem nawijał same prawdy objawione to niestety zły posmak pozostaje.


Miałem niedawno w podpisie cytat z Haska, że skromność zdobi mężczyznę, ale prawdziwy mężczyzna nie powinien się zdobić i w tym duchu powiem Ci, że warto przecierpieć moje "niezwykle napastliwe" posty, bo zwykle mam coś do powiedzenia. Odnośnie Twojego szorta też miałem, co więcej - miałem rację. I z żółwiem, co w bólach przyznałeś, i z wirtualnym nawiązaniem do Przedwiośnia. Styl wypowiedzi mam, jaki mam (swoją drogą gdzie żeście się chowali, że uznajecie mnie za takiego strasznego ), ale dlaczego mam go zmieniać specjalnie dla Ciebie? Zapłać mi za ocenę tekstu, a dostaniesz zupełnie inną odpowiedź.

Co mogę jeszcze dodać? Może tylko to, że skreślając opinię człowieka, który przeczytał w życiu masę książek i potrafi powiedzieć czemu tekst mu się nie/podobał - co wbrew pozorom nie jest takie oczywiste - strzelasz sobie samobója.

Witam. Mój temat prezentacji to "Różne sposoby kreowania świata przedstawionego w literaturze dwudziestolecia międzywojennego. Omów na wybranych przykładach".
Moja literatura podmiotu to:
1) "Przedwiośnie" Żeromski
2) "Cudzoziemka" Kuncewiczowej
3) "Sanatorium pod klepsydrą" Bruno Schulza

Mój problem jest dość Banalny ale boje sie nadinterpretacji tematu. Mianowicie co jest w danej powieści światem przedstawionym i jak ten świat przedstawiony został wykreowany ??

Jak mam to interpretować temat?? np przedwiośnie:
1) Świat przedstawiony to głównie polska, zrujnowana, życie ludzi, poglądy polityczne itd.
Kreowanie: Opisywanie wszystkiego z perspektywy obcokrajowca, jego osąd nad polską, poznawanie życia w polsce (chłodek etc).
2) Świat przedstawiony tak jak wcześniej
Kreowanie: rezygnacja z uprzywilejowanej pozycji narratora i świadomości autorskiej, usunięcie obiektywnego narratora, polifoniczność (rozbicie świata przedstawionego na wiele perspektyw, pkt widzenia).

Która interpretacja Przedwiośnia w kontekście tematu jest prawidłowa ?? 1) czy 2) ??

I przy okazji drugie pytanie... Jaki jest świat przedstawiony w Cudzoziemce i jak Kreowany ?? i jaki jest świat przedstawiony w Sanatorium pod Klepsydra i jak kreowany ?? (Nie chcem gotowej prezentacji... tylko jakieś słowa klucze które mnie naprowadzą).

Proszę o Pomoc.

Ostatnio czytam wielofazowo - po trzy, cztery książki dziennie, zestawiam je w grupy, analizuję, przeglądam pod jednym, wybranym kątem dochodząc do zaskakujących wniosków.
Polecam "składankę" Przedwiośnie Żeromskiego, Popiół i Diament Andrzejewskiego oraz Zdobycie Władzy Miłosza. Z pierwszym zetknęliście się pewnie w szkołach, więc dużo nie trzeba opowiadać. Historia drogi, rewolucji, wyboru strony. Wszystko to - w kompozycji młodopolskiej, odbiegającej od klasycznego realizmu, który przyświecał do naturalizmu w Polsce. Historia młodego Baryki naznaczonego piętnem rewolucji. Dalej - Andrzejewski - rzecz o dobrym komuniście, można powiedzieć - kolejne wybory, kolejne rozliczenia i Maciek Chełmicki, który uwikłany w świat zewnętrzny poświęca ten swój wewnętrzny. (nie wspomnę o jakości Andrzejewskiego, bo jest jaka jest, ale to temat na inny czas). No i w końcu Miłosz - powstanie '44 i lata powojenne. Podsumowanie wszystkiego tego, co krwawe, co reakcyjne i rewolucyjne. Że można, że trzeba, do przodu i z opłakanym skutkiem. Że sztuką jest wytrwać i ze złego potrafić odnaleźć się w jeszcze gorszym.

Ostatnia pozycja ciężka - ale przynajmniej spójna, ramowa. Miłosz staje na wysokości zadania i rozlicza wojnę. Z pesymistycznym zakończeniem, ale zawsze to coś, prawda?

Oprócz tego polecam jeszcze Palę Paryż Jasieńskiego. Powieść pisana przez poetę - można się zaczytać, zafrasować, nawet z późniejszym Camusem zestawić. Dla koneserów.

a_r

ellu bi-s:
| lustro zbyt wierne? a ja chcialam, zeby bylo jak najwierniejsze.
e., _jeśli_ słyszysz opinię [powiedzmy:] niekoniecznie
entuzjastyczną


opinia entuzjastyczna nie wywoluje zwykle dyskusji. cieszy sie, dziekuje i
tyle. tu opinia _mniej_ ;) entuzjastyczna sprowokowala mnie do tlumaczen. na
tym wlasnie polega dyskusja. troche trudno by mi bylo dyskutowac, gdybym
powiedziala: ok, skreslamy ten wiersz (a zdarzalo mi sie i tak). nie
skreslam bez walki, bo szukam odpowiedniej formy do przezyc, ktore mnie tu
atakuja.

"Przekaz to treść w formie... a forma -- jaka [jest] wokół."
No i właśnie do tego pretensja.


no wlasnie. a przeciez mnie wlasnie o to.

Bo przecież nie będziesz twierdzić, że powtarzasz jakieś
'szumy... zlepy... ciągi' AD2001 -- i za swoje oko odpowiadasz,
i za słowa w końcu; za selekcję obrazów, które uznałaś
za reprezentatywne dla podsumowania.


jasne. staram sie.

Sęk w tym, że na
podsumowanie to za mało (co najwyżej -- podsumowanie
idiosynkrazji 'turysty' [sorry ;)]), a na obserwację,
obraz, wiersz -- za dużo (tak, iola wspominając
o generalizacjach wie, co mówi :-).


co do generalizacji - nie zgadzam sie (nie cierpie stereotypow,
generalizowania, schematow)

A potem, czytaliśmy (psiakrew, czyta się ją i czyta,
a jeszcze marudzi ;).


a jak ma Twoim zdaniem wygladac dyskusja? :) mam polozyc uszy po sobie i
powiedziec: zgoda, niewypal? jak mowie, nie bez proby uruchomienia pocisku.
a nuz wystrzeli? nawiasem (a propos krytyk i dyskusji): z rosnacym
zainteresowaniem przygladam sie dyskusji wokol "Przedwiosnia". rzadko kiedy
opinie sa tak skrajnie rozne (moje zdanie pokrywa sie dosc dokladnie z
Pietrasika w "Polityce", w "Przekroju" mnie wyjatkowo zdenerwowalo - film
niby nudniejszy od najnudniejszej szkolnej lektury). w "Filmie" Bajon
kontruje. bardzo to interesujace.

W powyższym wyrzuć tego Huxleya (tzn. zmień na
mniej oczywisty, hm, antypropagandowo, adres


tu sie zgadzam, rzeczywiscie moze za namolne.

zweryfikuj
_ceny_ (coś za drogo chyba)


15 zlotych to za drogo? na trzy dni golabki? (tyle kosztowaly faktycznie)

Ale nie, musiałaś jeszcze dać gołąbkiem
po głowie Grabowskiemu ;)


to napisze osobno o Kiepskich, bo od tego sie zaczelo.

:) e.


grudzień 2004

Wyjaśnij kluczowe znaczenie prezytoczonej sceny dla tworzenia portretow glownych bohaterow ,,Ludzi bezdomnych" Stefana Żeromskiego. Porównaj postawę doktora Judyma i Joasi. Odczytaj przytoczony fragment w kontekście całej powieści.

drugi był Świętoszek ale coś mi się komp wiesza więc wam nie podam tematu

maj 2005:
Jaki obraz Polaków XVII wieku wyłania się z Potopu Henryka Sienkiewicza? Punktem wyjścia swoich rozważań uczyń wnioski z analizy danych fragmentów powieści

Analizując wypowiedzi bohaterów romantycznych, porównaj postawę Kordiana i Męża. W interpretacyjnych wnioskach wykorzystaj wiedzę o utworach, z których pochodzą fragmenty

grudzien 2005
Carska Rosja i jej stolica. Na podstawie załączonych fragmentów Pana Tadeusza i Dziadów cz. III napisz, czym charakteryzowało się życie ludzi w Rosji początku XIX wieku.

Koncepcja ludzkiego losu w Chłopach Władysława Stanisława Reymonta. Przedstaw temat, analizując wskazany fragment oraz wykorzystując znajomość I tomu powieści.

styczeń 2006

Analizując dany fragment powieści, zwróć uwagę na prezentowane przez bohaterów racje. Wnioski z analizy wykorzystaj w pracy: Przedwiośnie jako powieść - dyskusja nad kształtem odrodzonej Polski.

Dwa modele rodziny. Porównaj rodzinę przedstawioną w podanym fragmencie Tanga Sławomira Mrożka z rodziną Borynów ukazaną w Chłopach Władysława Reymonta. Zwróć uwagę na relacje między różnymi pokoleniami i scenerię, w której bohaterowie zostali umieszczeni.

maj 2006

Charakteryzując Makbeta na podstawie danych fragmentów dramatu Szekspira, określ, na czym polega tragizm postaci i porównaj go z tragizmem bohatera ze znanego Ci dramatu antycznego.

Kłótnia u Borynów. Zanalizuj podany fragment Chłopów Władysława Reymonta i scharakteryzuj występujące w nim postacie. Na podstawie fragmentu i I tomu powieści określ przyczyny kłótni i źródła dramatyczności sceny.

bedzie Wesele jak nic mam nadzieje, że nie Chłopi, juz 3 raz ybyli :/[/b]

Jeśli chodzi o sprawy polskie, to dla mnie liczy się prawda i obiektywizm, a nie romantyczne legendy a la Towiański i bredzenie o "Polsce od morza do morza". Polska nie ma praw do ziem ruskich, tak samo jak nie ma praw do ziem pruskich, czyli warmińsko-mazurskich. I ty bedziesz mowil czy ma czy nie. Wyalczylismy je orezem i orezem je zdobedziemy ponownie. czekamy tylko na lepsza chwile.
Ale przynajmniej ich wymień. A po co? zebys potem mogl sie chwalic kogo niby przeczytales?
A których autorów uważasz za takich, których warto czytać? Patrz wyzej. nie bede ci ich podawal na tacy. warci czytania sa ci ktorzy pisza prawde a nie sa na uslugach sb.
Przecież wiem, że to zarówno powieść Żeromskiego, jak i późniejsza filmowa adaptacja tej książki. Przecież pisałem o książkach i filmach - nawet tego się nie domyśliłeś? Że o Przedwiośnie też mi chodziło? Oskarzasz mnie o cos tutaj? czytalem przedwiosnie i wiem o czym ono jest. Moge ci strescic jak chcesz.
Ryszard Lwie Serce, a nie Ryszard Waleczne Serce. Lionheart, a nie Braveheart. A Wallace to nie król. Nawet tego nie wiesz? I nie znasz tego filmu? Gdzieś ty się uchował... Przeciez wiem jaki Ryszard byl krolem anglii. I wiem jakie mial przydomki. I nie pisz o jakims Wallacie gdy piszemy o Ryszardzie Waleczne Serce. nie wciskaj kitu miedzy mydło hahahah
Bo są tyle warte - nie maja żadnej wagi - co ci cały czas wykazuję. nie bo ty tylko negujesz i krytykujesz. nic od siebie dodac nie potrafisz. To zenujace.
Co konkretnie uważasz za "antypolskie" i "oszczercze"? Juz twoja ogolna postawa jest antypolska. niegodna mysli prawdziwego Polaka. chwalaca i sluzalcza wpobec rosji.
Ja wiem m.in. o tym, że np. 22 września 1236 żmudziński wódz Wykint pokonał kawalerów mieczowych (czyli niemieckich rycerzy zakonnych) w bitwie pod Szawlami, przyczyniając się do upadku tego zakonu. Czy ty także o tym wiedziałeś?
Ja wiem m.in. o tym, że 13 lipca 1260 zmudziński wódz Treniota pokonał krzyżaków w bitwie nad jeziorem Durbe, przyczyniajac się do znacznego osłabienia zakonu krzyżackiego i wskutek tego do powstania antykrzyżackiego w Prusach, które trwało 13 lat.
Oba te zwycięstwa nad niemieckimi rycerzami zakonnymi były dziełem Bałtów, a nie Polaków. a to sa w ogole jakies farmazony o ktorych wie 0,00001 % populacji albo jeszcze mniej hahahaha I te bitewki mialy wplyw na losy swiata? nie rozsmieszaj mnie, moja przyklady sa lepsze.

Sprawdzaj swoje posty po wysłaniu i poprawność cytowania

Galvar, Administrator.

Mam watpliwosci. Ostatecznie w kierunku wodzowsko faszyzuajcym (wloskim,
nie
niemieckim) nie szli tylko pilsudczycy, ale i mlodoendecy wychowani przez
Dmowskiego. Co prawda proba ich zblizenia w OZN do 39 sie nie powiodla,
ale
mlodziez inteligencka, studenci byli pod przemoznym wplywem idei karnosci,
porzadku czystosci (narodowej, a i czesto rasowej). Atmosfery
prodemokratycznej nie bylo. Byc moze po kilku-kilkunastu latach powialy by
w
Polsce wiatry bardziej demokratyczne, ale na razie bylismy na rowni
pochylej
w kierunku rzadow autorytarnych i do dna jeszcze nie doszlismy.
Ostatecznie
podobne rzady autorytarne w Hiszpanii i Portugalii upadly w l. 70-tych.


1. uscislajac ostatnie - upadly w Portugalii, zas w Hiszpanii ewolucja do
pelnej demokracji, sterowanej
sprytnie przez krola Jana Karola (zreszta na dniach przyjezdza do nas) i
Suareza, trwala od
smierci Franco w '75 do wyborow i uchwalenia konstytucji w '78-'79
2. wchodzimy w gdybizm historyczny, jednak uwazam, ze za wzrost nastrojow
szowinistycznych
w koncu lat 30-tych odpowiada sytuacja miedzynarodowa. Jej rozladowanie
zmarginalizowaloby
Falangowcow i innych podobnych, jednak bez watpienia endecja dlugo bylaby
decydujaca sila polityczna.
Chodzac kiedys na wyklady z historii Polski wspolczesnej zwrocono mi uwage
na pewnien
ciekawy fakt - pilsudczycy nie mieli nastepcow, bractwo Legionow naturalna
koleja rzeczy odchodzilo,
a bycie podwladnym Marszalka stanowilo glowna legitymizacje dla kariery po
maju '26.
Potencjal biologiczny pulkownikow wyczerpalby sie najdalej w polowie lat
40-tych.
Natomiast partie programowe typu endecja, socjalisci i jednak chlopi caly
czas mialy doplyw swiezej
krwi. Szczegolnie widoczni byli mlodzi endecy, niezbyt chwalebnie moze, ale
iluz to
zadymiarzy stawalo sie mezami stanu ;-)

| eee, tu sie nie zgodze - a dyktatura Franco, a Salazar, a Schtroeser w
| Paragwaju,
| a poprawa ekonomii w Chile za Pinocheta?

| nie ma takiego systemu politycznego, ktory utrzymalby sie dlugo nie
majac
| poparcia
| w spoleczenstwie - wbrew gadaniu intelektualistow

Owszem, ale jaka wladza mialaby to poparcie? Pojawia sie dylemat
"Przedwiosnia" Tyle pokolen chcialo Polski, a kiedy sie pojawila, to byla
nie ta ze szklanych domow. Obawiam sie jednak, ze dyktatura niczego nie
rozwiazuje w dluzszym wymiarze. Nie wychowuje obywateli, tylko pokornych
albo buntownikow. Ani jedni, ani drudzy dobrego panstwa nie zbuduja.
Pilsudski zbyt wierzyl w uzdrawiajaca role ludzi uczciwych. Nie docenil,
jak
szybko uczciwi moga stac sie nieuczciwymi, a sanacja moze stac sie
okresleniem mocno zlosliwym. Czy Pilsudczycy bez Pilsudskiego tio poparcie
mieli? Gdyby tak bylo, nie uchwalano by nowej, niedemokratycznej bez
watpienia ordynacji. Uznali jednak, ze to oni lepiej wiedza, kto ma byc
poslem. ie swiadczy to o zaufaniu do spoleczenstwa i spoleczenstwa do
wladzy.


to prawda, dyktatura w dluzszej perspektywie nie rozwiazuje wielu problemow,
jednak Twoim pryncypium jest panstwo obywatelskie - i z tego punktu widzenia
najlepszym systemem jest liberalna demokracja. A Pilsudski mniej myslal
kategoriami
nacjonalistycznymi i dobra jednostki,
a wiecej panstwowymi - dlatego jego pryncypium to silne i sprawne
panstwo, rozumiane przede wszystkim jako wladza wykonawcza, i to na
wszystkich
szczeblach. Nastepcy Pilsudskiego utracili instykt silnego panstwa, a
bardziej zajeli
sie byciem partia wladzy, byli wiec skazani na odrzucenie - pytanie tylko w
jakiej
perspektywie czasowej. Zbyt wiele sil bylo im przeciwnych ...

Dwa lata temu chodzil przed matura "pewniak". Porownanie Polski w
ostatnich
latach IIRP z Polska w pierwszych latach po wojnie. Niby ogien i woda...
Ale
pomijajac suwerennosc, to pojawia sie obraz dosc podobny. Kisielewski w
swoich pamietnikach pisze ze Bolo Piasecki bez trudu mogl sie stac po
wojnie
komunista. Wszak komunisci realizowali program Dmowskiego: Polska dla
Polakow, bez Zydow, antyniemiecka, z granica na Odrze, jedna karna
organizacja polityczna, wywlaszczenie obcego kapitalu....
Oczywiscie, troche to moze byc naciagane, ale fakt, ze po wojnie do
dzisiaj
ND sie nie odrodzila wynika chyba z tego, ze prochy wystrzelali endekom
juz
komunisci.
Ciekawy temat?


piekielnie ciekawy, jednak snucie analogii w tak gruntownie zmienionych
warunkach politycznych
jest nieco ryzykowne
Dla szajki Bieruta, dla ktorej poparcie bylo sladowe, umiejetne rozegranie
karty nacjonalistycznej
bylo nadzwyczaj kuszace. Zwracam uwage, ze Stalin wprost nie mieszal sie do
tego, co dzieje sie
w Polsce (nie liczac rzecz jasna krasnoarmijcow i min. Rokossowskiego;-) i
komunisci jakos sobie
dali rade.

A Bolo Piasecki jest dla mnie takim retorycznym jokerem - zawsze go mozna
wyciagnac, zeby cos tam udowodnic. A to byl zwykly oportunista, zeby nie
powiedziec szuja.

pozdrawiam
pinuss


Jestem dziwna - przyznaję bez bicia. Przez *liczy* dwanaście lat nauki w szkołach różnego typu nie przeczytałam tylko dwóch lektur - "Pana Tadeusza" (wstyd i hańba, ale po dwóch-trzech księgach wymiękam) i "Jądra ciemności" Conrada, które było ponad moje siły, chociaż liczyło ze trzydzieści stron.
Za to szalenie miło wspominam "Zdążyć przed Panem Bogiem" Hanny Krall (wyjątkowy, jedyny w swoim rodzaju, przemyślany kompozycyjnie reportaż o życiu Marka Edelmana, jednego z ostatnich /ostatniego?/ żyjących przywódców powstania w getcie warszawskim, a potem znanego kardiochirurga), "Mistrza i Małgorzatę" Michaiła Bułhakowa (magiczna, cudowna książka, przez którą pokochałam literaturę rosyjską jeszcze bardziej i w ostatnim momencie uratowałam nią świeżość prezentacji maturalnej), "Zbrodnię i karę" Fiodora Dostojewskiego (najlepsze studium psychiki mordercy, wielki, olbrzymi szacunek dla Dostojewskiego, którego bardzo lubię i cenię - mimo niechęci do Polaków), "Ferdydurke" Witolda Gombrowicza (taak, mimo że Gombrowicz był wstrętnym kosmopolitą, ateistą i gejem to jego dzieła mają głębokie przesłanie, a teoria formy i dorabiania Gęby jest mi bardzo bliska), "Medaliony" Zofii Nałkowskiej (wstrząsające w swojej zdawkowości obrazy drugiej wojny światowej; naprawdę wielkie dzieło, choć tak niewielka książeczka), opowiadania Borowskiego (i znów tematyka lagrów, znów brak komentowania rzeczywistości, pozorna znieczulica, obiektywny obraz sytuacji w Oświęcimiu; wielki respekt dla tego pana, który ostatecznie nie wytrzymał życia poza lagrem i popełnił samobójstwo), "Inny świat" Gustawa Herlinga-Grudzińskiego (lektura trudniejsza, z kolei obraz łagrów sowieckich, subiektywny, przepuszczony przez system wartości autora, ukazujący nie samą rzeczywistość, ale też uczucia ludzkie wobec niej), ”Przedwiośnie” Stefana Żeromskiego jako obraz dojrzewania, podejmowania wyborów, a przy tym uroczą grę z czytelnikiem (wskażcie mi inną książkę, gdzie autor sam siebie cenzuruje tłumacząc to własną pruderią!), ”Folwark zwierzęcy” i „Rok 1984” George’a Orwella (choć na ogół poza kanonem, bo brakuje na nie czasu), cudowne ukazanie zagrożenia, jakim może być komunizm, na pozór książeczka z przymrużeniem oka, w miarę czytania otwierająca przed czytelnikiem bezmiar dramatu, jaki jest nieodłączną częścią komunizmu. Warto też wspomnieć o ”Krzyżakach” Sienkiewicza, którzy są moją ulubioną książką tego pisarza (po polskiemu wyszło to zdanie), choć czytaną raczej z myślą „idiotko, kiedy za nią [Jagienkę] wyjdziesz w końcu?!” i o ”Lalce” Prusa, czytanej z podobną myślą, ale bez hepi endu. Z „Lalki” miło też wspominam zmorę innych czytających – pamiętnik starego subiekta. Cudowne w warstwie historycznej, a do tego i kompozycyjnej, najlepszy polski przykład powieści szkatułkowej w pozytywizmie.
Chyba trochę się rozpisałam, ale nie omieszkam dodać co nieco o gniotach lekturowych. Dwóch tylko. Ale za to okropnych – przede wszystkim „Cierpienia młodego Wertera”, który był przykładem emo folenów, które dręczą się miłością, Werter tak się dręczył, że w efekcie strzelił sobie w głowę, ale nawet to mu w życiu nie wyszło i konał pół dnia, aż boli w mózg przy czytaniu. Drugi gniot to „Granica” Nałkowskiej. Na swój sposób jest przemyślana, zawierająca jakieś prawdy życiowe, ale trzeba mieć dużo samozaparcia, żeby przebić się do nich przez warstwę zwykłego, taniego romansu za plecami żony i z aborcją w tle. Do mnie nie przemówiła w ogóle. O, i jak mogłam zapomnieć. „Cudzoziemka” Marii Kuncewiczowej i jej Róża Żabczyńska ze swoimi problemami emocjonalnymi. Jedyne co mogę dobrego powiedzieć o tej książce to to, że ma ciekawą kompozycję. Sama treść jest strasznie nużąca.
Jako podsumowanie tego… no, postem ciężko to nazwać, więc przystańmy na sformułowanie „mini-wykład”, muszę stwierdzić, że lektury są bardzo ważne. Ludzie, którzy ich nie czytają, bo ich „nudzą”, robią krzywdę nie nauczycielowi, ale przede wszystkim sobie – nie mówię już o czymś tak przyziemnym jak późniejsza matura czy wcześniejsze klasówki, ale o czymś poważniejszym, o własnej wiedzy, inteligencji i wyobraźni. Kanon lektur to nie jest zbiór przypadkowych książek, ale staranie dobrana literatura, która ma wzbogacić młodego człowieka, przekazać mu coś, zrobić z niego erudytę. Szkoda, że wielu rozumie to za późno.

"Bułka ze śmietaną i kosmiczne kalesony. Ot taki sobie pamiętnik. Taki po prostu. Taki nijaki. Zapewne bez sensu. Bardziej sekretarzyk. Czy sekretarzyk ratuje życie? Jeszcze odrobinę abstrakcji leży sobie na talerzu. Właściwie już tylko okruchy. Ale czy on ratuje życie? On pomaga? Takie terapeutyczne przelewanie myśli na papier. Ostatnia desperacka próba uwolnienia się z... czegoś. „Coś” jest nieopisane. Nie ma wyglądu, ale wiem, że jest duże i silne. Taki nawet samobójczy sekretarzyk. Jak w „Przedwiośniu” – strzec jak oka w głowie. Głowy chcę strzec. Nic innego. Wyzwolenie. Co to za słowo. Próbowałem go kilka razy dostąpić. Nie wyszło. Próba została zakończona niepowodzeniem. Jaka szkoda. Wielka szkoda. Patologicznie wielka szkoda. Mózg nagrzewany od pieca roi swoje wyobrażenia. Ręce mu podległe, chwytają długopis, notesik i zapisują. Mozolna praca niczym w mrowisku. Dużo słów, mało sensu. Stosunek sensu do ilości treści jak stosunek lewej części dorzecza Wisły do prawej – 27:73. Telewizja kłamie, książki mącą w głowie, ty uderzasz o ścianę i umierasz bo nie wiesz co masz zrobić. Jeden mówi to, drugi tamto. A ty sam nie potrafisz się zdecydować. Później zarysowuje ci się twoje własne zdanie, ale jesteś już za słaby, żeby za nim podążać. Tak powstają samobójcy. Dla jednych tchórze, dla innych bohaterowie. Bohaterowie zawsze są martwi(...)"

Fragment jest z lekka "nafaszerowany" niejasnościami. Ale to nie jest równie ważne jak fakt, że ogólnie nudzi. Jest to pisemne uproszczenie "nasennego poradnika". Musisz spróbować skorygować delikatnie sposób konstruowania zdań; niektóre wydłużyć. Powiem szczerze, a raczej przyznam się bez bicia: pogubiłem się. Owszem, kojarzę gościa wypaczającego ogólny brak wolności, ale co dalej... to spamiętać nie zdołałem. Ba, zrozumieć. Czytając nie zdołałem się wczuć, poczuć emocji targających bohaterem w czasie, kiedy trzyma za pióro. Wiem, że chcesz (rozumie się przez ciebie wykreowana postać) ma mnie... nas czegoś nauczyć. Nie uda jej się to. A wiesz czemu? Bo ten kawałek chleba jest za bardzo masłem nasmarowany, no.
Pomysł wykreowania postaci nie budzi we mnie wątpliwości. Ale po tych wstępnych kilku zdaniach i natychmiastowej analizie wyciągam wniosek, że nie chce czytać dalej. Jedyne co mam zamiar zrobił, to odłożyć tekst, dać sobie spokój. Nie taki sobie przedsięwziąłeś plan, prawda?

"Piętno mózgu. Fałdy kręcą się coraz bardziej. Miażdżyca dupy i zawał mózgu. To mnie czeka. Już bym mógł powoli kończyć. Ale Wisła się pali. Miasto huczy. No niby czasem jest fajnie. Czasem jest obiad - sadzone jajko i surówka. No niby tak. Ale chciałbym już kończyć. A może to będzie depresja kostna? Co to będzie? Powiedzcie mi, bo chcę wiedzieć. No, ale poczekaj jeszcze. Wszystko się ułoży, będzie ok. Masz jeszcze czas przecież. Głodne kawałki. Dajcie mi spokój. Jak je nakarmicie to pogadamy. A teraz poszli w pomidory. Niepotrzebne mi ciepłe słowa tylko ciepły dotyk. Zamienię się, na wszystko co mam, jak mi go ktoś da. Mogę zorganizować konkurs. Tylko nikt się nie zgłosi(...)"

I oto kolejna dawka dziwnie smakującego dania...
Przyjacielu niestety, ale twój tekst mnie całkowicie znudził. Jedyne co zapamiętałem, to to początkowe stwierdzenie odnośnie wolności... Nie przypomnę sobie. A to świadczy tylko o nietrafności tekstu - przynajmniej w kierunku mojego serca, umysłu albo czegokolwiek. Nie będę snuł niepotrzebnych stwierdzeń i kreował daleko idących wniosków, bo mógłbym nimi zniechęcić albo urazić, tego zaś nie chce. Tekst jest po prostu strasznie słaby.

   Wiecie ile zarabia menago dużej firmy? Naprawdę nie wiecie? Może domyślacie
się chociaż?
W każdym razie są to duże, naprawdę bardzo duże pieniądze. Niewyobrażalnie duża
suma pieniędzy, zwłaszcza dla przeciętnego zjadacza chleba.
   Mirosława Szczyka, właścicielka i menadżer największego konsorcjum stalowego
w rejonie była oczywiście nieprzyzwoicie zamożna, ale nie tylko. Była bogata
również duchowo: malowała, pięknie śpiewała i w wolnych chwilach parała się
poezją.
   Tak to już jest na tym łez padole, że jednemu na wszystkim zbywa, a drugiemu
tylko wiatr w oczy. Cóż, najwyraźniej bogom ideologia marksistowska jest obca.
 Ale nasza Mira zaliczała się akurat do tych obdarowanych wyjątkowo hojnie.  To
zapewne jej nieprzeciętna, dojrzała uroda była powodem nadania jej przydomku
Stalowa Alexis i właściwie już to samo mogło spowodować nienawiść otoczenia, a
zwłaszcza innych kobiet, ale w życiu czasem jak w bajce - oprócz bujnych
kształtów i szlachetnych rysów twarzy miała też nasza bohaterka serce miękkie i
dobre. Nigdy nikomu nie odmawiała pomocy, co przysparzało jej całe rzesze
wielbicieli płci obojga.
   Był słoneczny poranek, jeden z cieplejszych dni zimy, a właściwie
przedwiośnia i Mira skorzystała ze sposobności, aby zażyć spaceru. Siedziba jej
firmy znajdowała się ledwie dwa kwadranse drogi od jej rezydencji, więc szła
sobie nieśpiesznie i dostojnie ulicami miasta, brzęcząc biżuterią wyzierającą
spod eleganckiego, rozpiętego kożuszka, a ludzie kłaniali jej się w pas. Była
wszak osobą znaną, lubianą i szanowaną, a ci nieliczni, którzy jej nie kochali,
schodzili jej bojaźliwie i przezornie z drogi, bo nie było tajemnicą, że  jak
trzeba było - potrafiła być stanowcza i miała niekwestionowaną władzę.
   Za wysokim ceglanym murem i bramą, której pilnował wartownik, znajdowały się
magazyny, a na pierwszym planie jej obszerny gabinet z wielkim biurkiem i
obowiązkową palmą. Ochroniarz przepisowo zasalutował, a jego tresowany pies,
który wabił się Irasiad, siadł przy pana nodze i wpatrywał się z uwielbieniem w
Mirkę. Po chwili kawałek kiełbasy leciał w jego stronę. Zwierzęta kochały Mirę
tak samo jak ludzie, a może nawet bardziej?
   Dzień pracy zaczęła Mira od malej czarnej, prasówki, potem popatrzyła na
zegarek. Było wcześnie  (o 9.00 zjeżdżali się dostawcy) chwyciła więc ołówek i
zajęła się literaturą.

***

   Roman Gazowaty końcami palców pieszczotliwie pogłaskał chromowany znaczek
mercedesa a potem mocniej ujął kierownicę, zgrabnym manewrem ominął rowerzystę
dymającego pompką przebitą oponę i jakiegoś zaspanego przechodnia, który
bezczelnie chciał wymusić pierwszeństwo na pasach, przemknął przez skrzyżowanie
na żółtym i jeszcze przyśpieszył. Dochodziła dziewiąta, słońce lśniło na
blachach jego wypolerowanej nowej furki, a on, zadowolony, pogwizdywał refren
starego przeboju. Odkąd rozpoczął współpracę ze Stalową Alexis, jego status
materialny poprawił się znacząco. Efektem tego był ten nowiutki pojazd, który
właśnie nabył i z taką fantazją prowadził, oraz szansa na przeprowadzkę do
bardziej renomowanej dzielnicy.
   Wszystko układało się jak najlepiej, więc Roman, największy dostawca
półproduktów do konsorcjum stalowego Mirosławy, miał powód aby pogwizdywać
wesołą piosenkę i cieszyć się ze słońca i wiatru, który targał mu włosy upięte w
modny kucyk. Tym bardziej, że całą noc ciężko pracował nad nowym projektem,
który miał pomnożyć jego i tak nie małe zarobki i pomóc powrócić na sam szczyt.
    No cóż - pomyślał. - Tak to już jest na tym łez padole, że jednemu na
wszystkim zbywa, a drugiemu tylko wiatr w oczy..
 Ale Romek nie miał się czym martwić, bo Roman zaliczał się akurat do tych
obdarowanych wyjątkowo hojnie. Zwłaszcza, jeśli dogada się dziś ze Stalową
Alexis i uda mu się sfinalizować interes. Interes jego życia...
    Minął bramę z salutującym wartownikiem, rzucił psu kawałek kiełbasy i
zaparkował swój nowy wózek tuż obok wejścia do biura.

***

   Piotr Leski opuścił zdrętwiałą rękę, poczym przymknął bramę. Będzie miał
trochę spokoju zaczem tamci załatwią interesy i się rozjadą,  będzie więc mógł
posłuchać radia - a może nawet popatrzeć w stary telewizor, który niedawno
wstawił do stróżówki.
   Ta praca to było zrządzenie losu, bo Piotrek do tej pory ledwie wiązał koniec
z końcem żyjąc z renty 380 zł brutto.
Jego koledzy nie mieli tyle szczęścia i wegetowali na granicy nędzy, a jego było
stać na piwko po pracy i na czynsz za skromniutko urządzoną kawalerkę, a nawet
na karmę dla psa.
Ale tak to już jest na tym łez padole, że jednemu na wszystkim zbywa, a drugiemu
tylko wiatr w oczy.
   Piotr  Leski nie miał powodów do  narzekań, bo był pewny, że zalicza się
akurat do tych obdarowanych wyjątkowo hojnie...

***

   Siadira zamerdał smutno ogonem i poczłapał za Peterkiem do stróżówki. Kiedyś
nazywał się całkiem inaczej, ale potem jego pan zaczął oglądać telewizję (a
zwłaszcza TVN, jedyną stację jaką dało się złapać na starym drucie, robiącym za
antenę) i przechrzczono go z Szarika. Szarik podobał mu się bardziej niż
Siadira, ale kto by tam pytał starego, wyleniałego kundla o zdanie?
    Powąchał z obrzydzeniem miskę, ale sucha karma, po tej przekąsce z wędlin
serwowanych przez klientów, nie przypadł mu zbytnio do gustu. Wszyscy, nawet
Alexis, rzucali mu kąski od czasu, jak pogryzł bez żadnego powodu Gazowatego.
 A co? Pies przecież też czasami może mieć zły humor.
Albo chandrę...
   Wziął w pysk starą gumową piłkę i popatrzył smutno na Piotra, ale ten śledził
z napięciem powtórkę skoków na dużej krokwi. Popchnął więc drzwi nosem i powlekł
się w stronę biura. Po drodze podszedł do jednego z wózków zaparkowanych pod
ścianą i podnosząc łapę obsikał oponę tego nowego, co na rączce miał przyspawany
tandetny znaczek mercedesa, a burty -  nie tak jak inne, z przerdzewiałej
drucianej siatki - ale całe nowiutkie, całe z błyszczącej, kwasoodpornej blachy.
Gdyby Siadira interesował się takimi pierdołami wiedziałaby, że takie cudo
kosztuje ponad dwie i pół stówki, ale go to nie interesowało. Siadirę
interesowało tylko to, że dzięki temu zabiegowi jego zapach odciśnie się
koleinami w najodleglejszych zakamarkach miasta.
A co poza tym? Nic. Nuda.
   Z ciekawości wsadził łeb do biura. Za starym biurkiem jak zwykle siedziała
Alexis z króliczym futrem zarzuconym na ramiona, a dostawcy, jak co dzień rano,
po kolei wysypywali z plastikowych worków do kosza ustawionego na wiekowej wadze
stosy pogiętych puszek po piwie. Później inkasowali trochę drobnych  i wynosili
się chyłkiem.
   Ostatni był Roman, ten sam, którego ukąsił kiedyś bez powodu w łydkę.
Siadira widział jak Gazowaty podchodzi do szefowej, upewnia się, że nikogo już
nie ma i zagaduje:
- Koochaniutka! Maam eextra toowar. Czyyste aluminiuum!
Mówiąc to odwinął brzeg wypchanego po brzegi czarnego worka.
Alexis powoli odłożyła oprawiony w skórę 'Czas utracony' (w rzeczywistości w
okładkach znajdowała się krzyżówka 1000 panoramicznych), podłubała paznokciem w
zębie i nachyliła się nad obdrapanym biurkiem, prezentując w całej okazałości
swój nad wyraz okazały biust, który poprzez zwoje sztucznych pereł, bursztynów i
korali zafalował w głębokim dekolcie taniego, anilanowego sweterka.
- Zwariowałeś? Co ty mi tu przynosisz?! - zapiszczała falsetem. - Klamki?
- A cco? Przecież tto czyyste alumminium. Jeedna klammka tto oosiem ppuszek po
ppiwie. Móówię ci! Czyysty interres! - przyparty do muru Roman jąkał się jeszcze
bardziej niż zwykle.
- Ty baranie!  - miotała się Alexis po całej pakamerze, a właściwie miotał się
jej biust. - Znowu mi policję ściągniesz na kark, jak wtedy, gdy rozpocząłeś
demontaż mostu Łazienkowskiego. Mam nadzieję, że nie kradłeś ich na dzielnicy?
- No co ty!?
Wzburzony Gazowaty przestał się zacinać. Zawsze tak miał, że jak się wkurzał, to
przechodziło.
- Przecież mnie znasz. A most i tak zaraz szedł do remontu.
 Ten argument, merytorycznie nie do podważenia, uspokoił go. Roman znowu nabrał
zwykłej pewności siebie
 -  Boo wiidzisz, muuszę koombinować, boo mi staary wóózek ukradli i zaamykają
węzeł cieeplny w któóryym mieeszkałem. Muuszę soobie pposzukać noowego
llookum...
 - Mam dobre serce, więc dam ci trzy dychy, bo to towar lewy. Stoi? - warknęła
Alexis.
Romek nie wyglądał na szczęśliwego, ale nie uśmiechał mu się spacer z trefnym
towarem przez całe miasto do innego punktu skupu. W nocy zniszczył kilkaset
zamków w drzwiach i prawie każdy z nich był więcej warty niż suma zaproponowana
przez tą tłustą, farbowaną grubaskę. Ale teraz pewnie straż miejska i policja po
całym mieście szukają wandala.
- Ttrudno, nieech bbędzie.
Odchodził już ze spuszczoną głową, klnąc w duchu i czując się mocno wydymany,
kiedy dogonił go donośny głos Miry.
Hej, ty - poczekaj!
Odwrócił się na pięcie, a zmęczone codziennym pompowaniem denaturatu serce
drgnęło, bo w głębi ducha podkochiwał się w Mirce i marzył, że kiedyś razem
poprowadzą "Konsorcjum Stali i Kolorowych Metali - MIRKA SZ. & ROMEK G".
 - Powiedz, co to może być: niezły bałagan na pięć liter? Pierwsza B, a ostatnia
L?
-  Chyyba buurdel - powiedział, pochylając się nad biurkiem w fałszywym
skupieniu, zatapiając wzrok wcale nie w krzyżówce, ale w jej bujnościach i
czując, że mimo wszystko jest wybrańcem losu...

***

   Siadira miał dość. Wiedział jak to się skończy. Zawsze tak się kończyło. To
było wielce ...

więcej »



Ten fragment Ewangelii jest calkowicie sprzeczny z
potocznym wyobrazeniem o katolicyzmie. Chrystusa zdenerwowal
najwyrazniej fakt, ze religijna ekstaza stala sie dla apostolow celem
('dobrze nam tu'). Jesli zastanowic sie nad sensem tej sceny, to mogla
nia byc tylko konfrontacja rzeczywistosci nadprzyrodzonej z mizeria
czlowieka. Ale efektem nie powinna byc wcale ucieczka.
Religia moze byc zrodlem sily, ale nie miejscem ucieczki. Sakrum to
reflektor rozswietlajacy mrok, a nie falszywa moneta za ktora mozna
kupic spokoj (Chrystus powiedzial: nie myslcie ze przyszedlem przyniesc
pokoj na ziemie).


Ale co to ma wspolnego z polskim katolicyzmem, na ktory utyskiwalem? Wydaje
mi sie, ze to, co Chrystus potepial juz samo w sobie jest osiagnieciem,
koniecznym szczeblem religijnego zycia. Czy podejrzewasz kregi zwiazane z
Radiem Maryja o autentyczna ekstaze religijna?Mysle, ze to, co Chrystus
potepia, byloby dla wielu katolikow - niestety - religijna odnowa. Nie bierz
tylko tych moich uwag zbyt powaznie, gdyz ja naprawde nikogo nie obwiniam i
nie oceniam, ja to tak widze i nie uwazam sie za kogos stojacego wyzej od
innych pod jakimkolwiek wzgledem (to tylko dyskusja...).

Jest to oczywiscie propozycja dla ludzi
| (i zbiorowosci) z charakterem, gdyz 'slabi i watli' musza 'podciagac' sie
do
| poziomu przecietnosci i dla nich porownywanie jest rzecza bezwzglednie
| konieczna.

PO PIERWSZE NIE POROWNUJ!
Dlaczego chcesz sie wypowiadac za innych?


Nie mozna sobie poteoretyzowac? Zreszta nie wypowiadam sie za innych: kazdy
ma chwile slabosci i sam rowniez bylem nieraz wdzieczny, ze istnieje cos
takiego jak 'zdrowa przecietnosc' (nie mylic z 'chora przecietnoscia' - to
takie moje prywatne dystynkcje), z ktora mozna sie porownac i podciagnac sie
do niej pod jakims wzgledem.Nie jestesmy bogami.Jesli jednak slabosc mija,
trzeba z tym porownywaniem bezwarunkowo skonczyc.

| Nasze najwieksze narodowe przywary to
| pieniactwo i glupota a nie 'plytkosc'.

| To jest do pogodzenia, sa to wady - ze tak powiem - komplementarne :
| ostatecznie glupota i pieniactwo nie bywaja 'glebokie'.

moze tak a moze nie - szkoda czasu na studium glupoty...


Przeciwnie: aby cos zwalczac, trzeba to cos dobrze poznac.Swietne dzielko
Erazma 'Pochwala glupoty' to prawdziwe katharsis szczegolnie dla umyslow
blyskotliwych, gdyz te sa szczegolnie narazone na pewne specyficzne formy
glupoty. Rowniez esej Musila o glupocie to rzecz odkrywcza. Ontologia
glupoty ciagle czeka na realizacje.

| Polska kultura nie jest tak bogata jak
| zachodnioeropejska z powodu zasciankowosci a nie plytkosci.

| Alez zasciankowosc, a szczegolnie zasciankowosc o szlacheckiej
proweniencji,
| to wlasnie plytkosc.

"Pan Tadeusz" to taki zasciankowy poemat - myslisz ze plytki? Wiem -
madrale w rodzaju Brzozowskeigo moga wybrzydzac, ze to o krupniku i
kapuscie, ze zrzynane z Byrona itd. itp.
W koncu po co wymyslono krytyke? Szkoda ze z "Dziadami" nie poszlo mu
juz tak latwo.


Znowu bladzisz! Dla Brzozowskiego Mickiewicz byl nieledwie swietym. Co do
Brzozowskiego:byl genialnym krytykiem literackim (czytal w 6 jezykach),
dobrym filozofem, pionierem nowych form powiesciowych, wnikliwym publicysta,
jesli dodac do tego, ze zmarl w wieku 33 lat, to trzeba stwierdzic, ze w XX
wieku polscy mysliciele i literaci to przy nim karly intelektualne
(twierdzenie m.in Czeslawa Milosza, ktory poswiecil Brzozowskiemu studium
pod znamiennym tytulem 'Czlowiek posrod skorpionow'). W liceum po raz
pierwszy zetknalem sie z pismami Brzozowskiego i nie ukrywam, ze dopiero
wowczas zrozumialem co to jest mysl, kultura, filozofia, literatura. Jego
mysl nie jest bez wad, ale jej pozytywne osiagniecia sa nie do
zakwestionowania. Byl on jednym z wielkich krytykow polskosci, ale jego
poglady w tej sprawie to temat dobry na ksiazke, z pewnoscia jednak nie
oskarzal polskich romantykow, lecz ich epigonow.

Wystarczy porownac polski renesans z wloskim czy
| francuskim, co za ubostwo!!! Porownaj Machiavellego, Monteigne'a, Bruna,
| Pico della Mirandola, Albertiego, Campanelle, Petrarke  z naszym
poczciwym
| Rejem, z naszym plagiatorem Kochanowskim, co za ubostwo!!!Co za
| plycizna!!!Co za nedza!!!

Czemu porownujesz 'raczkujaca' kulture polska z literatura siegajaca
korzeniami w starozytnosc?


Bo jak sie jest ponizej 'zdrowej przecietnosci', to trzeba sie z nia
porownywac dla wlasnego dobra.

 Polska literatura weszla w wiek dojrzaly w

epoce romantyzmu i nadal sie rozwija.


Hmm...

 Wez dwudziestolecie miedzywojenne

- pierwszy w dziejach okres nieskrepowanego rozkwitu polskosci. Chyba
nie powiesz ze Tuwim, Lechon, Zeromski,  albo Lesmian to 'plycizna'.


Lechon - patriotyczne spiewki (Gombrowicz slusznie go oskarzal o
anachronizm).
Zeromski - czysta liryka powiesciowa, jego aintelektualizm jest
niedopuszczalny w prozie, kiedys wzialem sie za 'Popioly' - piekna liryka,
ale ani grama mysli, podobnie jego pomysly z 'Przedwiosnia' - szlachetna
utopia.'Ludzie bezdomni' - etyczna pasja, ale coz wiecej?
Lesmian - no tak, liryka doskonala, wielkosc nie do zakwestionowania.
Tuwim - rowniez.

Chcesz zobaczyc 'nedze' to idz do kina na jakis amerykanski film -
najlepiej dla wiekszego kontrastu na taki nagrodzony oskarami (o
'serialach' juz nie wspomne).


Kultura masowa - jak mysle - jest w ogole poza dyskusja.

Dla Ciebie pewnie "Potop" Hoffmana to plycizna a Fellini jest gleboki?
Nie wystarczy poruszac istotne tematy - trzeba jeszcze miec cos do
powiedzenia.
Dla mnie Fellini to belkot.


Owszem! Uwazam, ze ekranizacja 'Ogniem i mieczem' i 'Pana Tadeusza' to
zbrodnia popelniona na mlodym pokoleniu(aczkolwiek samo zestawienie
Mickiewicza z Sienkiewiczem jest juz profanacja Mickiewicza). Jak dlugo
jeszcze bedziemy odgrzewac stare kotlety?W polityce stare zasuszone 'elity',
w kulturze, niestety, to samo! Polacy nie maja pojecia o nowoczesnym zyciu,
ich swiadomosc boryka sie z widmami, nie z rzeczywistymi problemami.
Wkraczamy w XXI wiek z 'Ogniem i mieczem'!!!??? Osobiscie przeraza mnie
to.Mickiewicz - owszem - to wielkosc, ale Sienkiewicz to ucielesnienie
filisterstwa i plycizny.

| Zreszta mamy swoich 'wielkich', ale nie oni nadawali i nadaja ton naszej
| kulturze.

Nie jestem znawca kultury. Ale zdaje sie ze ksiazka czterdziestolecia
zostal "Popiol i diament" Andrzejewskiego. Nie wiem, czy Andrzejewski
byl wielki (na poczatku chyba nie), ale ta jedna ksiazka wielkim go
czyni.


Bladzisz! 'Popiol i diament' to powiesc polityczna i silnie zideologizowana,
krotko mowiac jest to zdrada etosu akowskiegio. 'Bramy raju' to jest

przypomniec, ze Andrzejewski jest rowniez autorem takich dziel jak 'O
czlowieku radzieckim' i 'Tworczosc pisarza i partia', mniej swietnych.

Ja pamietam czasy gdy po ksiazki staly dlugie kolejki. Najdluzsze po
Stachure. Zaraz powiesz ze snobizm. Moze tak a moze nie. Po drugie nie
oceniaj!


Ja tylko dywaguje sobie.

Nie wiem, czy gdzies jeszcze na swiecie stoja kolejki po pamietniki
jakiegos obwiesia.


Lubie Stachure. Nawet bardzo lubie. To jest cos naprawde w moim guscie
(tragizm i te sprawy...)

| Nie kazdy musi byc filozofem.

| Ale nikt nie powinien byc barbarzynca.

Wracz przeciwnie. Czasem potrzeba troche chamstwa, zeby nie zalala nas
inteligencja spod znaku Adasia Michnika.


To znaczy jaka?gazetowa?

| I coz z tego? Odwaga i walecznosc to jedno, kultura to drugie.

Toz to grzech ciezki! Nie mozesz powolywac sie rownoczesnie na
kulture i Nietzschego!


Poczytaj 'Niewczesne rozwazania' (jest nowe tlumaczenie)Nietzschego a
dowiesz sie co to jest kultura! Grubo myslisz w kazdym razie.

Sfery te
| niestety rzadko sie u nas przenikaly, jesli chodzi o mysl, to brak nam
tej
| odwagi i walecznosci, nie brak natomiast frazeologii. Sam to zreszta
| podkreslasz piszac o 'biologicznym pedzie do michy'.

Nie podkreslam. I nie wartosciuje! Stwierdzam


Kiepski wybieg!

| Ten ped to przeciez nawet nie odwaga.

To zdrowy rozsadek (najzdrowszy - wprost od zoladka). Rownie dobre jak
'smak' Herberta.


No tak, tu sie troche roznimy w interpretacji...Rozsadek, ktory zreszta nie
zawsze jest zdrowy, to jeszcze nie kultura...

Ja zreszta nie neguje zaslug naszych szlachetnych rodakow!
| Moja mysl jest taka : brak nam jakby metafizycznego gruczolu, wszystko
| postrzegamy trywialnie, bez poglebienia, religijnosc na ogol to tylko
| rusztowanie dla bezmyslnosci, atrofii charakteru i silnej woli, sielanka
| wynika ze slepoty.

Nasz narod jest w duzej czesci chlopski. Zdecydowana wiekszosc rodakow
ma ojca lub dziadka na wsi. Mowienie zas o trywialnosci, plytkosci
sielance itp w odniesieni do kultury ludowej to typowe bajdurzenie bez
nawet proby zrozumienia.


Ja mowie o kulturze 'wysokiej' dla ludzi inteligentnych, nie o folklorze (z
calym szacunkiem dla niego).Ale 'przecietnosc' wyrosla z jednego (folkloru)
i nie dorosla do drugiego (wysokiej kultury): i to generuje nam przykre i
przerazajace zjawisko pod tytulem kultura masowa. Zreszta pojecie masowosci
komplikuje sie...masowosc dosiega kazdego...Moglbys wymienic 10 pozycji XX
wiecznej literatury polskiej, ktore ujmuja czlowieka w sposob, jaki uwazasz
za wlasciwy, gleboki, autentyczny?

Faktem jest ze w minionym czterdziestoleciu wyprodukowano proletariat
ustawiajac go rownomiernie na strazy wladzy ludowej (tj. pod budkami z
piwem). Ale etos pracy nie zostal do konca pogrzebany (ten kontrast
najbardziej widac na Slasku miedzy rodowitymi Slazakami a wyobcowanymi
'gorolami')


Bodaj jestem wyobcowanym 'gorolem'!!! Mieszkam w Gliwicach, miescie
inteligencji technicznej(Politechnika Slaska), 'hanysow' tu nie ma wcale,
studiuje natomiast na uniwersytecie w Katowicach, gdzie rowniez z 'hanysami'
nie mam kontaktow. Ale jadac pociagiem na uczelnie mijam Zabrze, Rude
Chebzie, Rude Slaska, Swietochlowice, Zabrze.... coz za ...

więcej »




| [...] Sakrum to
| reflektor rozswietlajacy mrok, a nie falszywa moneta za ktora mozna
| kupic spokoj (Chrystus powiedzial: nie myslcie ze przyszedlem przyniesc
| pokoj na ziemie).

Ale co to ma wspolnego z polskim katolicyzmem, na ktory utyskiwalem?


1. Zdaje sie ze Twoje utyskiwania mialy bardziej uniwersalny charakter.
2. Wbrew temu co Ty twierdzisz - nie sadze by polski katolicyzm roznil
sie tak bardzo od hiszpanskiego na przyklad.

Wydaje mi sie, ze to, co Chrystus potepial juz samo w sobie jest osiagnieciem,
koniecznym szczeblem religijnego zycia.


Nie - Chrystus nie potepial samego zjawiska, tylko gani postawe wobec
niego.

Czy podejrzewasz kregi zwiazane z Radiem Maryja o autentyczna ekstaze
religijna?


A czemu nie? Kto moze wiedziec co dzieje sie w duszy innego czlowieka?

Mysle, ze to, co Chrystus potepia, byloby dla wielu katolikow - niestety -
religijna odnowa.


Religijna odnowa polega na przemianie. I tego Chrystus z pewnoscia nie
potepia.

[...]
| ostatecznie glupota i pieniactwo nie bywaja 'glebokie'.

| moze tak a moze nie - szkoda czasu na studium glupoty...

Przeciwnie: aby cos zwalczac, trzeba to cos dobrze poznac. [...]


Moze zle to sformulowalem:  _mnie_  jest szkoda czasu na studium
glupoty.
A co do zwalczania - to troche walka z wiatrakami.

| "Pan Tadeusz" to taki zasciankowy poemat - myslisz ze plytki? Wiem -
| madrale w rodzaju Brzozowskeigo moga wybrzydzac, ze to o krupniku i
| kapuscie, ze zrzynane z Byrona itd. itp.
| W koncu po co wymyslono krytyke? Szkoda ze z "Dziadami" nie poszlo mu
| juz tak latwo.

Znowu bladzisz! Dla Brzozowskiego Mickiewicz byl nieledwie swietym.


Byc moze cos pokrecilem. Z pewnoscia czytalem powyzsze stwierdzenia u
ktoregos z publicystow Mlodej Polski (moze Przybyszewski?).

Co do Brzozowskiego:byl genialnym krytykiem literackim (czytal w 6 jezykach),


[...]

Byl on jednym z wielkich krytykow polskosci, ale jego
poglady w tej sprawie to temat dobry na ksiazke, z pewnoscia jednak nie
oskarzal polskich romantykow, lecz ich epigonow.


Masz racje (zajrzalem do "Legendy Mlodej Polski")

| Czemu porownujesz 'raczkujaca' kulture polska z literatura siegajaca
| korzeniami w starozytnosc?

Bo jak sie jest ponizej 'zdrowej przecietnosci', to trzeba sie z nia
porownywac dla wlasnego dobra.


Tak moglby powiedziec wspolczesny Kochanowskiemu.

 Wez dwudziestolecie miedzywojenne
| - pierwszy w dziejach okres nieskrepowanego rozkwitu polskosci. Chyba
| nie powiesz ze Tuwim, Lechon, Zeromski,  albo Lesmian to 'plycizna'.

Lechon - patriotyczne spiewki (Gombrowicz slusznie go oskarzal o
anachronizm).


Patriotyczne, czy nie - jego poematy to genialna poezja. Malo bylo
poetow tak operujacych slowem.

Zeromski - czysta liryka powiesciowa, jego aintelektualizm jest
niedopuszczalny w prozie, kiedys wzialem sie za 'Popioly' - piekna liryka,
ale ani grama mysli, podobnie jego pomysly z 'Przedwiosnia' - szlachetna
utopia.'Ludzie bezdomni' - etyczna pasja, ale coz wiecej?
Lesmian - no tak, liryka doskonala, wielkosc nie do zakwestionowania.
Tuwim - rowniez.


No wiec? Nie mozesz stwierdzic ze sama 'plycizna'!

| Chcesz zobaczyc 'nedze' to idz do kina na jakis amerykanski film -
| najlepiej dla wiekszego kontrastu na taki nagrodzony oskarami (o
| 'serialach' juz nie wspomne).

Kultura masowa - jak mysle - jest w ogole poza dyskusja.


A to niby dlaczego? Co ma wieksza sile kulturotworcza?Skad wiesz czy
przetrwa cos poza ta kultura masowa? Przeciez mamy demokracje!

| Dla Ciebie pewnie "Potop" Hoffmana to plycizna a Fellini jest gleboki?
| Nie wystarczy poruszac istotne tematy - trzeba jeszcze miec cos do
| powiedzenia.
| Dla mnie Fellini to belkot.

Owszem! Uwazam, ze ekranizacja 'Ogniem i mieczem' i 'Pana Tadeusza' to
zbrodnia popelniona na mlodym pokoleniu(aczkolwiek samo zestawienie
Mickiewicza z Sienkiewiczem jest juz profanacja Mickiewicza). Jak dlugo
jeszcze bedziemy odgrzewac stare kotlety?W polityce stare zasuszone 'elity',
w kulturze, niestety, to samo! Polacy nie maja pojecia o nowoczesnym zyciu,
ich swiadomosc boryka sie z widmami, nie z rzeczywistymi problemami.
Wkraczamy w XXI wiek z 'Ogniem i mieczem'!!!??? Osobiscie przeraza mnie
to.Mickiewicz - owszem - to wielkosc, ale Sienkiewicz to ucielesnienie
filisterstwa i plycizny.


E tam...
Co do ekranizacji Pana Tadeusza - nie bede sie wypowiadal. Bywaja dobre
poetyckie filmy (Dolina Issy). Zobaczymy.
A co do Sienkiewicza - to jego powiesci sa doskonalym materialem na
scenariusz.
Potop ogladalem kilka razy i zawsze z taka sama przyjemnoscia (dobry
film o
rzeczach podstawowych). "Miasta kobiet" Felliniego nie obejrzalbym
wiecej ani
razu.

| Nie jestem znawca kultury. Ale zdaje sie ze ksiazka czterdziestolecia
| zostal "Popiol i diament" Andrzejewskiego. Nie wiem, czy Andrzejewski
| byl wielki (na poczatku chyba nie), ale ta jedna ksiazka wielkim go
| czyni.

Bladzisz!


Znowu? Dobrze ze nie jeses belfrem...

'Popiol i diament' to powiesc polityczna i silnie zideologizowana,
krotko mowiac jest to zdrada etosu akowskiegio.


Ty chyba jestes kosmopolita? Ja nie wiem co to jest 'etos akowski' (nie
bylem w
AK), ale wiem, ze "Popiol i diament" to szalenie wazna pozycja w
_polskiej_
literaturze.O "Kolumbach" tez czytalem ze to zdrada etosu.... Mozna cos

zeby nie zdradzic czegos tam? Moze nie mozna i zostaje tylko 'plycizna'?
Slowo 'etos' drazni mnie jeszcze bardziej niz 'tolerancja'.

'Bramy raju' to jest

przypomniec, ze Andrzejewski jest rowniez autorem takich dziel jak 'O
czlowieku radzieckim' i 'Tworczosc pisarza i partia', mniej swietnych.


No i co? Podobno dla Ciebie przeszlosc nie ma znaczenia. Ja uwazam ze
czlowiek ma prawo do bladzenia.

Lubie Stachure. Nawet bardzo lubie. To jest cos naprawde w moim guscie
(tragizm i te sprawy...)


a jak myslisz? plycizna czy nie?

| | Nie kazdy musi byc filozofem.

| Ale nikt nie powinien byc barbarzynca.

| Wracz przeciwnie. Czasem potrzeba troche chamstwa, zeby nie zalala nas
| inteligencja spod znaku Adasia Michnika.

To znaczy jaka?gazetowa?


Nie. To znaczy intelektualna inteligencja inteliktualisty. Calkowite
oderwanie od
zycia (taka kanapowa filozofia). Wiesz jak Michnik uzasadnil, ze tak
bardzo broni
komunistow (zeby bron boze glos z glowy im nie spadl)?Bo wedlug niego,
zeby ocenic
pewne decyzje, trzeba wejsc w polozenie danego czlowieka, uwzglednic
wszystkie
uwarunkowania itd... itp....
Przeciez w tej sytuacji mozna sie doposcic kazdej zdrady i swinstwa -
ktoz to moze ocenic? Zrozumie ktos moze moje uwarunkowania?

| I coz z tego? Odwaga i walecznosc to jedno, kultura to drugie.

| Toz to grzech ciezki! Nie mozesz powolywac sie rownoczesnie na
| kulture i Nietzschego!

Poczytaj 'Niewczesne rozwazania' (jest nowe tlumaczenie)Nietzschego a
dowiesz sie co to jest kultura! Grubo myslisz w kazdym razie.


Zaraz! Zdaje sie ze kultura to dla Nietzschego swoista choroba?

| To zdrowy rozsadek (najzdrowszy - wprost od zoladka). Rownie dobre jak
| 'smak' Herberta.

No tak, tu sie troche roznimy w interpretacji...Rozsadek, ktory zreszta nie
zawsze jest zdrowy, to jeszcze nie kultura...


Oczywiscie. W tym przypadku to nawet wrecz przeciwnie. To katarzis
oczyszczajace z tej specyficznej choroby.

Ja mowie o kulturze 'wysokiej' dla ludzi inteligentnych, nie o folklorze (z
calym szacunkiem dla niego).


Nie jestem tak oczytany jak Ty, ale zdaje sie ze to Ty bladzisz.
Coz to wogole jest ta 'wysoka' kultura?
Moze to sprowadza sie do szmalu (jak wszystko w dzisiejszym siwiecie).
Najlepiej to widac w malarstwie, Ktos cos nabazgrze na plotnie, potem
jakis snob da za to kilkaset tysiecy dolarow i juz mamy arcydzielo.

Ale 'przecietnosc' wyrosla z jednego (folkloru)
i nie dorosla do drugiego (wysokiej kultury): i to generuje nam przykre i
przerazajace zjawisko pod tytulem kultura masowa. Zreszta pojecie masowosci
komplikuje sie...masowosc dosiega kazdego...


No wlasnie!

Moglbys wymienic 10 pozycji XX
wiecznej literatury polskiej, ktore ujmuja czlowieka w sposob, jaki uwazasz
za wlasciwy, gleboki, autentyczny?


Ja nie wiem jaki sposob jest wlasciwy. To Ty caly czas mowisz o glebi.
Dla mnie
gleboka jest madrosc prostych ludzi, ktorzy nie potrzebuja zadnych
filozoficznych wywodow by wiedziec jak nalezy zyc. A wspolczesna
literatura
(chyba nie tylko polska) to strzepy, kawalki rozbitego lustra w ktorym
odbijaja
sie jakies fragmenty calosci.

Ale etos pracy nie zostal do konca pogrzebany (ten kontrast
| najbardziej widac na Slasku miedzy rodowitymi Slazakami a wyobcowanymi
| 'gorolami')

Trudno jest mi wiec cokolwiek powiedziec o etosie pracy tutejszej ludnosci
autuchtonicznej, w ksiazkach prof.Szczepanskiego wyczytalem, ze owszem cos
takiego istnieje wsrod tutejszych gornikow, ktorzy wszelako wypracowuja
tylko deficyt i analfabetyzm( wtorny).


Gornicy tylko fedruja wegiel. Deficyt wypracowuja kopalnie.

Psychologicznie jednak nie czuje sie
wyobcowany, to raczej rodowici Slazacy czuja sie wyobcowani (przynajmniej w
duzych miastach).


W duzych miastach chyba wszyscy czuja sie wyobcowani? W Slaskich
rodzinach
przetrwalo cos nieuchwytnego. Zeby to poznac ksiazki nie wystarcza.

| W czasach gdy Tishner (ktorego najwyrazniej nie darzysz sympatia)

| Moj stosunek do niego jest ambiwalentny.

| Moj nie - lubie ludzi z poczuciem humoru

Jego artykuliki - niektore - draznia mnie sentymentalnym stylem.Podobno ma
raka krtani, prawda to?


Tischner to madry czlowiek. On nie pisze do Ciebie (co nie znaczy ze nie
mozesz go czytac). Jest ksiedzem, kaznodzieja - wiec nic dziwnego ze ma
styl
troche kaznodziejski.
A co do raka - to nie wiem. Nie slyszalem. Zycze mu w kazdym razie
zdrowia.
| o to, ze nie chce sie okreslac w ramach


...

więcej »


------------------------------------------------------------





Krystyna Janda
miejsce urodzenia: Starachowice, Polska
data urodzenia: 1952-12-18

Krystyna Janda jest jedną z najbardziej znanych polskich aktorek, także w skali międzynarodowej. Najczęściej wciela się w postacie kobiet silnych i mocno doświadczonych przez los.

Ukończyła Państwową Wyższą Szkołę Teatralną w Warszawie w 1975 roku. Rok później zadebiutowała na deskach Teatru Ateneum w inscenizacji "Ślubów panieńskich" Aleksandra Fredry. Jej debiutem na srebrnym ekranie była rola upartej i ambitnej studentki szkoły filmowej, Agnieszki, próbującej dotrzeć do prawdy o losach byłego przodownika pracy, Mateusza Birkuta (Jerzy Radziwiłłowicz) w "Człowieku z marmuru" Andrzeja Wajdy. Do tej postaci aktorka powróciła jeszcze w "Człowieku z żelaza" (1981), kontynuującym wątki z poprzedniego filmu i opowiadającym o strajkach na Pomorzu, od których rozpoczął się ruch solidarnościowy. Z Andrzejem Wajdą aktorka współpracowała jeszcze przy filmie "Bez znieczulenia" (1978), gdzie pojawiła się w niewielkiej roli jako Agata, i przy "Dyrygencie" (1979), w którym wystąpiła jako skrzypaczka Marta, zafascynowana wybitnym starszym dyrygentem, Johnem Lasockim (John Gielgud), który po latach powraca do rodzinnego kraju. Największym sukcesem aktorki w filmie zagranicznym okazała się rola Barbary Bruckner w nagrodzonym Oscarem filmie Istvana Szabo "Mefisto" (1981) z Klausem Marią Brandauerem.

Na przełomie lat 70-tych i 80-tych aktorka nawiązała współpracę z reżyserem Piotrem Szulkinem. W "Golemie" (1979), ponurej wizji świata przyszłości, zagrała córkę agenta wszechwładnych Doktorów, Rozynę, która nie mogąc się wyrwać z otaczającej rzeczywistości traci rozum. Za swoją kreację aktorka otrzymała Srebrny Asteroid. Wystąpiła też jako Gea w kolejnych dwóch filmach tego reżysera, "Wojna światów - następne stulecie" (1981) z Romanem Wilhelmim, o inwazji Marsjan i uzależnieniu od telewizji, i w "O-Bi, O-Ba, koniec cywilizacji" (1984), obok Jerzego Stuhra.

Jednym z największych sukcesów aktorskich Krystyny Jandy była rola więzionej i torturowanej piosenkarki Antoniny Dziwisz w "Przesłuchaniu" (1982) Ryszarda Bugajskiego, który określił swój film jako "manifest człowieka, który chce być wolny, bez względu na cenę, jaką musi zapłacić". Aktorce przyznano Nagrodę Fundacji Kultury Polskiej, nagrodę za najlepszą pierwszoplanową rolę kobiecą na festiwalach w Gdyni i Belgradzie, i wreszcie Nagrodę Jury dla najlepszej aktorki na festiwalu w Cannes. Aktorka stworzyła także interesujący wizerunek tzw. kobiety rozrywkowej, będącej w konflikcie z synkiem (Rafał Węgrzyniak) względem męskich znajomych w filmie Radosława Piwowarskiego "Kochankowie mojej mamy" (1985). W "Dekalogu II" (1988) Krzysztofa Kieślowskiego Janda zagrała młodą skrzypaczkę Dorotę, której mąż jest ciężko chory, a ona sama jest w ciąży z innym mężczyzną i przeżywa dylemat, czy ma ją usunąć. Aktorka pojawiła się też w niewielkiej roli w "Krótkim filmie o zabijaniu" (1987). Natomiast w "Stanie posiadania" (1989) Krzysztofa Zanussiego jako doświadczona przez życie Julia zafascynowała znacznie młodszego od siebie studenta Tomasza (Artur Żmijewski). Za tę rolę aktorka otrzymała Nagrodę Przewodniczącego Komitetu Kinematografii.

Debiutem reżyserskim Krystyny Jandy był film "Pestka" (1995), adaptacja książki Anki Kowalskiej, w której zagrała też główną rolę. Jako Agata, dziennikarka radiowa i poetka, poszukuje romantycznej miłości, na którą natrafia w postaci Borysa (Daniel Olbrychski). Odchodzi jednak od niego, ponieważ nie widzi siebie w roli żony. Za debiut świeżo upieczona reżyserka otrzymała nagrodę na festiwalu polskich filmów fabularnych w Gdyni. W dramacie psychologicznym "Matka swojej matki" (1996) aktorka zagrała byłą piosenkarkę Ewę, prawdziwą matkę Alicji (Maria Seweryn), która stara się do niej zbliżyć i uporządkować jej życie na nowo. Niedawno można było aktorkę zobaczyć w filmie "Życie jako śmiertelna choroba przenoszona drogą płciową" (2000) Krzysztofa Zanussiego, w roli byłej żony Zbigniewa Zapasiewicza, i w "Weiserze" (2000) Wojciecha Marczewskiego, gdzie wystąpiła jako dorosła Elka, od której Paweł (Marek Kondrat) próbuje się dowiedzieć co się właściwie stało z tytułowym Weiserem w tajemniczym tunelu. W adaptacji powieści Stefana Żeromskiego "Przedwiośnie" (2000), w reżyserii Filipa Bajona, Janda zagrała matkę Cezarego Baryki. W 1999 roku aktorka otrzymała Superwiktora za całokształt twórczości.

Wybrana filmografia:

Tatarak - 2009
Płynące wieżowce - 2008 ..... Matka Michała,
Ryś - 2006 ..... Wiadro
Solidarność, Solidarność... - 2005 ..... (nowela "Człowiek z nadziei")
Parę osób, mały czas - 2005 ..... Jadwiga
Wróżby kumaka - 2004 ..... Aleksandra Piątkowska
Superprodukcja - 2003
Przedwiośnie (serial) (Przedwiośnie) - 2002 ..... Matka Baryki
Przedwiośnie - 2000 ..... Matka Baryki
Żółty szalik - 2000 ..... Kobieta życia
Weiser - 2000 ..... Elka
Życie jako śmiertelna choroba przenoszona drogą płciową - 2000 ..... Anka
Ostatni rozdział (UN Air si pur) - 1997 ..... Pani Leduroy
Matka swojej matki - 1996 ..... Ewa
Tato - 1995 ..... Magda
Pestka - 1995 ..... Agata Koman
Wielki Bellheim (mini-serial) (Der Große Bellheim) - 1993 ..... Maria Bellheim
Zwolnieni z życia - 1992 ..... "Francuzka"
Kuchnia Polska (serial) (Kuchnia Polska) - 1991 ..... Margaret Szymanko
Stan posiadania - 1989 ..... Julia
Dekalog II - 1988 ..... Dorota
Dekalog V - 1988 ..... Dorota
Wilder Westen, inclusive (serial) (Wilder Westen, inclusive) - 1988 ..... Marianne
Krótki film o zabijaniu - 1987 ..... Dorota
Na srebrnym globie - 1987 ..... Aza,
W zawieszeniu - 1986 ..... Anna Mroczyńska
Laputa - 1986 ..... Małgorzata
Vertiges - 1985 ..... Maria
Glut - 1985 ..... Anna
Kochankowie mojej mamy - 1985 ..... Krystyna Traczyk
O-Bi, O-Ba. Koniec cywilizacji - 1984 ..... Gea
Der Bulle Und Das Mädchen - 1984 ..... Gerlinde
Drobne, kobiece pismo (mini-serial) (Eine Blaßblaue Frauenschrift) - 1984 ..... Amelia Tachezy
Stan wewnętrzny - 1983 ..... Żeglarka Ewa Jaskólska
Synteza - 1983 ..... Gloria Lamb
Bella Donna - 1983 ..... Lena
Tylko rock - 1983 ..... Piosenkarka Majka Lenczewska
Przesłuchanie - 1982 ..... Antonina Dziwisz
Szpiegu, wróć (Espion, leve-toi) - 1982 ..... Anna Gretz
Ce fut un bel été - 1982 ..... Wanda
Człowiek z żelaza - 1981 ..... Agnieszka
Wojna światów - następne stulecie - 1981 ..... Prostytutka Gea, Żona
Mefisto (Mephisto) - 1981 ..... Barbara Bruckner
Fik - Mik - 1981
Uoni - 1980
W biały dzień - 1980 ..... Ewa, kochanka "Białego"
Zielony ptak (Der Grüne Vogel) - 1980 ..... ,
Dyrygent - 1979 ..... Marta
Golem - 1979 ..... Rozyna
Manchmal Besucht der Neffe die Tante - 1979
Bez znieczulenia - 1978 ..... Agata
Bestia - 1978 ..... Anna, żona Pawła
Granica - 1977 ..... Biecka Elżbieta , żona Ziembiewicza
Pani Bovary to ja - 1977 ..... Krystyna, przyjaciółka Anny,
Człowiek z marmuru - 1976 ..... Agnieszka

------------------------------------------------------------

Dane postawowe

1. Rozmiar buta:
36
2. Preferencje seksualne:
hetero
3. Opisz siebie w kilku słowach:
wesoła niepoprawna optymistka, kochająca, czuła, cierpliwa (od niedawna ), marzycielka, choleryczka, dość kapryśna i czasami niezdecydowana kobietka
4. Twoje nawyki:
papier i pióro, kawa i uśmiech
5. Jakie cechy Twojego charakteru odpowiadają Ci, a jakie nie ? (Twoje wady i zalety):
niepunktualność (ale usilnie z tym walczę ), naiwność
6. Jakie cechy Twojego charakteru odpowiadają innym, a jakie nie ?
nie wiem, trzeba zapytać innych

Ogólnie

7. Pierwsza myśl rano?:
fuck you, ja wracam spać!
8. O czym myślisz przed zaśnięciem?
nie o czym, a o kim, ale zbyt szybko zasypiam żeby myśleć o czymś długo
10. Jakie są najbardziej charakterystyczne cechy Twojego charakteru ?
roztargnienie i optymizm
11. Jakie cechy u innych najbardziej cenisz?
szczerość, inteligencję, wrażliwość na świat, uporządkowanie
12. Jakich cech u innych nie lubisz ?
negatywnych
13. Jak się najczęsciej ubierasz ?
jeany i koszulka, chociaż coraz częściej sukienki i zwiewne babskie szmatki
14. Najbardziej szalona rzecz, jaką zrobiłaś:
rozdawanie kwiatów w moim mieście przypadkowym przechodniom i rozmowy nocą...
15. Najbardziej szalona rzecz, jaką mogłabyś zrobić?
uciec na Madagaskar
16. Największe marzenie?
mieć obok takiego jednego kochanego ludka i nigdy się z nim nie rozstawać
17. Co znajduje się na ścianach Twojego pokoju?
tapeta, kwiaty, wycinki z gazet
18. Jaką masz tapetę na pulpicie?
zdjęcie morza od takiego jednego ludka...
19. Motto życiowe?
nigdy nie jest na tyle źle żeby nie mogło być gorzej
20. Co lubisz w swojej szkole/studiach?
ludzie i spacery na przerwach
21. Gdybyś miał/a coś kolekcjonować, co byś wybrała?
zdjęcia
22. Sławna osoba, którą spotkałeś/aś chciałbyś/chciałbyś spotkać:
Kazimierz Przerwa - Tetmajer
23. Z kim chciał(a)byś spędzić wakacje?
z kimś kogo kocham
24. Ile godzin dziennie/miesięcznie spędzasz w necie?
dużo, za dużo czasami
25. Adres do jakiejś ciekawej strony w necie?
eee...? dużo ich jest....
26. Wolisz pisać ręcznie czy na komputerze (opcja nr3: maszyna do pisania)?:
maszyna do pisania!
27. Co byś wzięła na bezludną wyspę?
krzesiwo, nóż, liny, karimatę, wodę pitną, dobrą książkę i takiego jednego mężczyznę...
28. Masz rodzeństwo ?
sztuk dwa
29. Miejsce, które chciał(a)byś odwiedzić?
Moskwa zimą, Bieszczady jesienią, Jatki w Krakowie i Wrocławiu, Krzyżtopór wiosną, cmentarz w Szczecinie, Białą Aleję Róż (grób Ryśka), dworzec ZOO, Niebo (moje prywatne Niebo )
30. Najcudowniejsze miejsce, gdzie do tej pory byłeś/aś?:
może to niekoniecznie miejsce, ale najstarsze części każdego miasta w jakim byłam...
31. Liczba (cyfra) której nie lubisz ?:
eee? żadna?
32. Czy spotkałaś/łeś swój ideał :
nie, człowiek idealny jest nudny, jeśli jest trudny i orginalny wtedy będzie moim ideałem
33. Ile dzieci chciał(a)byś mieć w przyszłości i jak miałyby na imię?:
chcę mieć dużą rodzinę, największe marzenie to bliźniaki a jak będzie to porozmawiam z przyszłym mężem kiedyś pozatym wyjdzie w "praniu"
34. Jaka jest według ciebie dopuszczalna różnica wieku pomiędzy partnerami ?:
nie wiem, ale lubię być tą młodszą (piękniejszą ) połówką
35. Kto jest w Twoim życiu najważniejszy?:
jakiś ktoś kto nade mną czuwa, nie nazywam go Bogiem, ale chyba nim jest...
36. Czy myślisz, że stary człowiek na chwilę przed śmiercią czuje, że dowiedział się tak naprawdę o co chodzi w życiu?:
myślę że nie
37. Co byś zrobił/a gdybyś się teraz dowiedział/a, że został Ci tydzień życia?:
pozatym że jestem niepoprawną optymistką wierzącą w cuda to powiedziałabym wielu ludziom ile dla mnie znaczą, i wykorzystałabym ten tydzień jak Oskar...
38. Twój sposób na dobrą zabawę.:
śmiech, dobre towarzystwo i trochę muzyki
39. Co robisz, gdy się nudzisz?:
nuda...? mam tysiąc pomysłów na minutę więc nie bardzo mam na nią czas
40. Jaki znak literacki czy interpunkcyjny najlepiej Ciebie obrazuje (kropka, przecinek, znak zapytania, wykrzyknik, nawias, kreska itp.):
hmm...?!
41. Czym sie kierujesz przy dokonywaniu wyborów ? (rozumem/uczuciami):
staram się działać racjonalnie, chociaż częściej górę biorą uczucia...
42. W której rece i przy którym uchu najczesciej trzymasz telefon?:
w prawej jeśli nie korzystam z zestawu
43. Pozycja, w której najchetniej zasypiasz?:
na prawym boku
44. Czego teraz słuchasz?:
Stare Dobre Małżeństwo
45. Jesteś lewo-, prawo- czy obureczna/y ?:
praworęczna
46. Czy kiedykolwiek byłaś/eś zakochana ?:
tak
47. Co zrobił(a)byś, gdyby było to możliwe osobie, której nienawidzisz?:
nienawiść nie jest dobrym uczuciem, staram się je eliminować, ale nie wchodzić mi w drogę bo mogę rozszarpać
48. Gdybyś mogła/mógł, co zrobił(a)byś osobie, która Cię nie lubi lub nienawidzi?:
teoretycznie dużo, praktycznie nic. wolę omijać tych ludzi.
49. Na jaki kolor ufarbował(a)byś włosy?:
ee...? a jaki mam naturalny?
50. Czy lubisz prowadzić samochód?:
nie umiem ale jak się nauczę to pewnie polubię
51. Czy chciałabyś mieć prawo do noszenia broni?:
nie
52. Czy sex jest dla Ciebie tematem tabu?:
nie
53. Co porabiasz rankami, a co wieczorami?:
rano śpię, albo siedzę w szkole a wieczorem czytam albo kombinuję gdzie odreagować szkołę ewentualnie rozmawiam przez telefon
54. Jakie są plusy i minusy życia wirtualnego? (Odpowiedz na podstawie wlasnych doświadczeń):
nie mam zdania / nie chce mi się pisać
55. Najmilsze słowa wypowiedziane pod Twoim adresem?:
"jesteś kobietą mojego życia" - szkoda że były nieprawdziwe...
56. Najgłupsza/najbardziej zakręcona myśl?:
dużo ich jest (ostatnia: eee, jestem gejem )
57. Władasz biegle jakiś językiem ? Jeśli tak, to jakim ? Jakie jest najzabawniejsze (najciekawsze) słówko w jezyku, którego się uczysz?:
eeee....?
58. Lubisz maskotki? Posiadasz jakiegos pluszaka, do którego jestes bardzo przywiazany/a?:
lubie, mam te wspominacze dzieciństwa.
59. Gdybyś mogła/mógł zrobić sobie operacje plastyczna, bądź zmienić coś w swoim wyglądzie, to co by to było?:
nic
60. Szczęśliwa karta w talii ?:
nie ma / nie wiem / nie gram w karty
61. Gdybyś mogła/mógł nadać sobie jakieś zagraniczne imię, to jakie byś wybrał/a?
nie ma takiego, moje mi się podoba
62. Nie obserwowana/y kąpiesz się nago w morzu. Jak się czujesz?:
przyjemnie, lubię kąpać się nago
63. Posiadasz jakąś bliznę (znamię) ?:
nie posiadam
64. Jakich ludzi cenisz? Jakie cechy powinna posiadać osoba, by mogła zostać Twoim przyjacielem?:
przedewszystkim ktoś bezinteresowny i szczery, lojalny i wesoły. ktoś przy kim będzie mi się dobrze milczało...
65. Jacy ludzie Cię denerwują ?:
zakłamani i egocentryczni
66. Z kogo/czego nigdy nie zrezygnujesz?:
z wiary, marzeń, miłości i swoich przekonań
67. Jakich używasz kosmetyków ? (oprócz wody, mydła i pasty do zębów):
nie chce mi się wypisywać
68. Widziałaś/eś kiedyś światełko w tunelu ? Znalazłaś/eś się na skraju życia i śmierci?:
nie
69. Gdybyś miał/a możliwość zadać JEDNO pytanie znanej osobie, to kto to by był i jak brzmiało by pytanko?:
nie wiem, raczej nie mam takich pytań...
70. Czy jestes tolerancyjna/y?:
tak, do czasu
71. Jakim bohaterem kreskowki mogłabyć zostać?:
Tygryskiem
72. Najmilsze wspomnienie?:
parę ich jest
73. Najgorsze wspomnienie?:
dzień w którym pan m. postanowił odejść i dowiedzialam się o chorobie dziadka - najgorszy dzień w życiu...
74. Najwiekszy obciach, jaki Ci się przydarzył?:
zawsze coś muszę odwalić a później mi głupio
75. W co bawiłaś/eś się, jako dziecko, z kolegami na podworku?
nie bawiłam się na podwórku, czytałam (a jeśli już to uwielbiałam karuzele i dalej je lubię )
76. Lubisz słodycze? Jakie?:
czasami lubię, białą czekoladę z rodzynkami
77. Czego najbardziej NIE lubisz robić?:
być niezdecydowaną i nie wiedzieć co robić
78. 3 życzenia dla złotej rybki ?:
1. szczęście
2. spełniona miłość
3. pieniądze...?
79. Kto jest Twoim najwiekszym idolem?:
nie mam idoli
80. Jakie kwiaty lubisz najbardziej:
wszystkie
81. Najgorsze, Twoim zdaniem uczucie na świecie?:
smutek, niemoc, strach
82. Najlepsze, Twoim zdaniem uczucie na świecie?:
szczęście obok tej drugiej połówki
83. Co najbardziej lubisz w swoim wyglądzie, a czego nie?:
nie powiem
84. Jaki wymarzony prezent chciałabyś otrzymac na Gwiazdkę? (Tylko w granicach zdrowego rozsądku):
dużo ksionżkóf
85. Grasz na jakimś instrumencie? Na jakim?:
na nerwach
86. Posiadasz jakiś talizman, rzecz, która przynosi Ci szczęście ?:
raczej nie, jeśli nie liczyć uśmiechu
87. Masz w sobie zadatki na poet(k)ę ? Napisałaś kiedyś samodzielnie jakiś wiersz ? Podziel się z nami ! Jeżeli jednak nie posiadasz zmysłu artystycznego, w tym punkcie możesz przytoczyc swój ulubiony wierszyk.:
piszę. czasami, a nawet często... jak ktoś chce to znajdzie sam
88. Lubisz rysować ? Jeśli tak, to co najbardziej.:
tak, lubię - kwadraty
90. Najprostsza rzecz na świecie?:
posłać komuś promienny uśmiech
91. Najtrudniejsza rzecz na świecie?:
przeżyć życie tak żeby moc patrzeć sobie w oczy

Ulubione

92. aktor:
nie ma
93. aktorka:
nie ma
94. rodzaj filmu (dramat, sensacja, komedia):
komedia i psychologiczne

95. kanał telewizyjny:
nie oglądam telewizji
96. serial:
jak wyżej
97. program telewizyjny:
nie czytam
98. gazeta:
dlaczego?
99. kamień szlachetny:
rubin (bo czerwony )
100. jedzonko:
mizeria i wszystko co ostre
101. napój:
woda i zimne mleko
102. gra:
nie gram
103. dobranocka (bajeczka):
Kubuś Puchatek
104. wiersz:
"Niekochana" Tomasz Jasturn
105. miesiąc:
wszystkie
106. dzień tygodnia:
piątek...?
107. miejsce na ziemi:
nieważne gdzie, ważne z kim
108. zabawna treść SMS/maila:
bla bla bla nie ma takiej
109. kraj:
polska
110. język:
francuski
110. dowcip:
jak jest dobry to lubię
111. sklep:
papierniczy
112. smak:
nie wiem...
113. zapach:
wilgotna,rozgrzana skóra mężczyzny, deszcz,mokry asfalt, samochód i dużo innych
114. płyta/kaseta:
dużo ich jest...
116. rzecz:
zeszyt i pióro
117. liczba:
nie ma
118. słowo:
"jestem szczęśliwa"
119. smak lodów:
nie jem lodów
120. guma do żucia:
cynamonowa
121. powiedzenie:
nie wiem...
122. przedmiot szkolny:
polski
123. urządzenie:
telefon / komputer / ekspres do kawy
124. wieś czy miasto:
wieś i miasto
125. dżem czy marmolada:
dżem
126. masło czy margarynę:
masło
127. fantę czy mirindę (bez podtekstów):
mineralka
128. rozmowę przez internet, czy rozmowę przez telefon:
na żywo, a jeśli nie to telefon
129. Bolka, czy Lolka:
Reksia
130. podróż statkiem, czy samolotem:
statkiem
131. ksiązkę przygodową, czy fantastyczną:
ani jedną ani drugą
132. lody czekoladowe, czy truskawkowe:
nie wolno mi jeść lodów
133. angielski, czy niemiecki:
angielski
134. kuchnię włoską, czy kuchnię chińską:
chińską
135. kubek, czy szklankę (a może filiżankę?):
kubek
136. mydło, czy żel do kąpieli:
żel (karmelowy )
137. Harrego Potera, czy Władcę Pierścieni:
Przedwiośnie
138. koleżankę, czy kolegę:
kolegę
139. oranżadę, czy sok:
sok
140. rolki, czy rower:
rower
141. bar sałatkowy, czy bar mleczny;
sałatkowy
142. sukienka czy spódniczka:
i jedno i drugie
143. farby czy kredki:
kredki i długopisy
144. aparat cyfrowy czy lustrzanka:
cyfrowa lustrzanka
145. myszka czy klawiatura:
klawiatura
146. włosy kręcone czy proste:
kręcone (ale, że chciałabym takie mieć )
147. włosy ciemne czy jasne:
ciemne
148. oczy niebieskie czy brązowe:
niebieskie
149. okulary czy szkła kontaktowe:
szkła kontaktowe
150. film czy serial:
film
151. tygodnik czy miesięcznik:
kwartalnik i dzienniek
152. chleb czy bułka:
chleb (taki dopiero upieczony )
153. gołąb czy wróbel:
wróbel
154. dinozaury czy smoki:
dinożarły
155. cd czy dvd:
cd i dvd
156. kura czy jajko:
jajko
157. czarna porzeczka czy jagoda:
jagoda
158. kefir czy jogurt:
jogurt i kefir
159. długopis czarny czy niebieski:
zielony
160. wróbel czy kanarek:
wróbel
161. czytać czy pisać:
pisać i czytać
162. mówić czy słuchać:
mówić i słuchać
163. słaby czy silny:
silna i słaba
164. film czy książka:
książka
165. zapomnieć czy pamiętać:
zależy co....dobre pamiętać, złe zapomnieć.
166. wesoły czy smutny:
wesoła
167. agresywny czy spokojny:
zależy kiedy
168. duży czy mały:
mała ;P
169. czarne czy białe:
czarne i białe
170. zeszyt w linię czy kratkę:
kratka
171. szklanka soku pomaranczowego czy grejpfrutowego:
porzeczkowego
172. pióro czy olówek:
ołówek
173. czekolada czy wanilia:
czekolada i wanilia

Co sądzisz o:

174. marzeniach:
marzyć każdy może, i trzeba starać się realizować te marzenia....
175. adopcji:
tak
176. eutanazji:
nie
177. muzyce klasycznej:
bardzo lubię
178. znajomościach z internetu:
czasami nieudane
179. McDonalds, Coca-Coli, amerykanskich filmach i amerykańskich zwrotach w polskiej mowie?:
McDonalds - nie, Coca-Cola - nie, filmy - czasami, zwroty - czasami

Czy lubisz:

180. koncerty:
tak
181. spać:
zależy przy kim
182. dyskoteki:
nie chodzę
183. chodzić do kina:
zależy z kim, ale lubię
184. być fotografowana:
tak i nie
185. oglądać telewizję:
nie
186. rachunki telefoniczne:
nie lubię, wyciągow z banku też nie....
187. wodę mineralną:
niegazowana

Dokończ zdania

188. -Gdybym wygrał(a) milion w totka to...
pojechałabym w pewne miejsce, wybudowała dom i żyła...
189. -Gdybym miał(a) magiczną moc, to...
sprawiłabym żeby nikt nie płakał...
190. -Wierzę w...
Boga i ludzi
191. -Nie wierze w...
zabobony
192. -Gdy mam dobry humor to...
śpiewam
193. -Gdy mam zły humor to...
klnę, krzyczę, tupię i płaczę
194. -Tajemnica oznacza...
coś o czym się nie mówi
195. -Lubię (kocham)...
życie i ludzi
196. -Nie lubię (nienawidzę)...
staram się nie nienawidzić.
197. -Zawsze, kiedy się kładę do łóżka...
rozmawiam przez tel i słucham muzyki
198. -Nie wyobrażam sobie siebie w roli...
smutnego człowieka
199. -Nigdy nie zrobię....
nie zabiję
200. -Zawsze moge...
kochać i być kochaną
201. -Cieszy mnie najbardziej...
wszystko mnie cieszy, takie małe rzeczy najbardziej
202. -Wierność jest moim zdaniem...
czymś najważniejszym w związku dwojga ludzi
203. -Zdrada to dla mnie...
nie ma nic gorszego
205. -Najważniejsze to mieć przy sobie...
tego jedynego
206. -Potrzebuje przede wszystkim..
miłości, szczęścia, uśmiechu i takiego kogoś obok....
207. -Głupio mi jest, kiedy...
gadam głupoty
208. -Zazdrosć ma dla mnie...
czasami przydatna (CZASAMI powiedziałam! )
209. -Najtrudniej jest...
być uśmiechniętą gdy świat wali się na głowę...
210. -?ycie mogłoby być...
pełniejsze, dłuższe i łatwiejsze
211. -Po życiu czeka mnie...
nie wiem
212. -Cechą prawdziwego przyjaciela jest...
to, że jest zawsze gdy potrzeba się wypłakać, pośmiać, poszaleć i żyć
214. -Kiedy juz gorzej byc nie może, czuję...
przerażającą pustkę i składam się od nowa w całość
215. -Kiedy chcę zwrócic na siebie uwagę...
zawsze zwracam na siebie uwagę
216. -Ech... Zdobyć by tak...
hmm... już go zdobyłam
217. -Chcemy byc tacy....
jestem taka jak mi się podoba
218. -Lubie w sobie stan...
zakochania i uśmiechu
219. -Człowiek, jeśli chce, to może...
wszystko
220. -|wiat zwariował na punkcie...
pieniędzy
221. -Nie rozumiem...
wielu rzeczy jeszcze nie rozumiem...

Jak zdefiniował(a)byś te pojęcia

223. Milczenie...
zależy przy kim... ogólnie ciężko mi milczeć
224. Kłamstwo...
coś złego
225. Słońce...
jest cieplutkie
226. Sprawiedliwość....
nie wiem.... ?
227. Doświadczenie....
zdobywam je z każdym dniem
228. Lenistwo...
zwierz ;P
229. Przyjaciel...
ktoś kogo można zbudzić w środku nocy, powiedzieć, że ma się problem a on powie "nie martw się, wszystko będzie dobrze, jestem obok..."
230. Przebaczenie...
potrzebne by żyć
231. Smutek...
czasami potrzebny

Dziwne sytuacje

232. Jesteś w brzuchu swojej mamy, możesz zdecydować, kim się urodzisz. Wybierasz postać:
siebie, dobrze mi jak jest
233. Jesteś kanibalem. Przynoszą ci świeżo upieczonego, znienawidzonego wroga. A Ty:
dziękuję, a jak w ramach zemsty połknął jakąś truciznę?
234. Jesteś bez pieniędzy, jak zwykle zresztą i ktoś ma genialny plan skoku na bank. Co robisz?:
siedzę w domu, nie bawię się tak.
235. Jesteś w łóżku, pod Twoją kołderkę wsuwa się ktoś, na kim Ci bardzo zależy:
przytulam się, mruczę chwilkę i zasypiam...
236.Co robisz?: Jesteś Marsjaninem, lądujesz na Ziemi, masz prawo korzystać z wszelkich uciech. Wybierasz:
nie wiem. nie jestem Marsjaninem
237. Jesteś nago pod gabinetem dyrektora Twojej szkoły. Otwierają sie drzwi, wychodzi Dyro,a Ty:
odwracam się i idę dalej, szkieleta nie widział czy jak?
238. Jesteś własnym duchem, patrzysz na siebie, oceniasz własne działania i mówisz:
kocham moje życie

taaa, karotenie się nudzi....

Późne lato roku 593, wiejska karczma na rubieżach Ainoru

Słońce leniwie zachodziło nad pastwiskami, bo i gdzież miało się śpieszyć? Kilka zaledwie domostw opustoszało zupełnie, by całkiem niezłe plony opijać. Ludzie mieli się z czego cieszyć, otrzymali dar zaiste niezwykły... święty spokój. Jeden z mężczyzn, w sile wieku, siedział, patrzajac w okno i z lubością nurzał usta w kuflu z jabłcownikem.
- Hej, Tom, co nic nie mówisz?-zagadnął otoczony przez paru młodzieńców barman.
-A co byś, kurwa, chciał usłyszeć?-wyrwał się ów mężczyzna z zamyślenia. Od podbródka aż za kołnierz koszuli ciągnęła sie wzdłuż jego ciała paskudna blizna. On dobrze pamiętał, gdzie się jej nabawił.
-Powiedz nam jeszcze raz o Młocie.-rzucił jeden z chłopów. Na dźwięk słowa "Młot", wszyscy ożywili się jakoby. Wspomnienienie bitwy, przekazywane z ust do ust było wciąż świeże.
-Wiecie dobrze, żem nogę dał, kiedy się tylko w swoich ranach pokapowałem. Wszystko słyszeliście...-próbował uciąć Tom. Wtem jednak barman wyciągnął zza pasa lwa i pstryknął monetę w jego stronę. Człowiek pochwycił w locie pieniądz i przygryzł go. Prawdziwy. Barmani z pewnością mieli dar przekonywania. Tom zamyślił się przez chwilę i zaczął:
-Ech, bo wiecie, nie tylko kwiat i wybór rycerstwa zjawił się na polu bitwy. Zwykli, prości ludzie ginęli, a wśród nich zapamiętałem jednego muzykanta. Sam Blaise Storm azylu mu udzielił, pamiętam, a ów bard nie miał wiele czasu, by gawędą dziatki zabawiać. Padł, odwagą wsławiając się niemałą. A było to tak...-

O'Haquer

Zgiełk wielki ogarnął zagajnik, tak że nie tylko proporce, ale i jodły wybujałe chwiać się jęły. O'Haquer czaił się przez chwilę za drzewami, ale nie było w lesie miejsca bezpiecznego. Wyciągał właśnie miecz z trzewi kawalerzysty, gdy poczuł jak schronienie drzew niknąć zaczyna. Ferwor bitwy i jego kompanioni pociągnęli barda za sobą i na nic zdały się próby odwrotu. Byłby się pewnie trubadur wyłożył, gdyby nie to, że pochwycił się w porę wysokiego drzewca chorągwi Twardej. Chorągwi, na którą nikt już nie baczył, z rąk jednych do drugich przechodziła, niczym kawał szmaty na kiju. Spora część płótna została bardowi w garści. Patrzył przez moment na dumne, pozłacane litery, wdeptane teraz w tkaninę i zachodził w głowę jak to jest. Parę minut temu każdy wódz dorioński oddałby wiele, żeby proporzec Twardej zdobyć i rzucić Stormowi pod nogi. Teraz nikt nie baczył na proporce czy łupy wojenne. Jedyny łup jaki się liczył nie miał przeliczenia na sławę czy lwy - to było przeżycie.

Darł się O'Haquer wniebogłosy, nie widząc już żadnej przyszłości przed sobą. Przebierał nogami tak szybko jak mógł, by nie zostać stratowanym, sam biegł na ostwarty teren, gdzie ginęło się głównie od przypadkowych ciosów. Gdy tylko coś przewijał mu się koło nosa, siekał i rąbał. I słabł, z każdą chwilą coraz bardziej. Ramiona pracowały niemal mechanicznie. Góa, dół. Góra, dół. Popchnięty do przodu zbaczył jeszcze raz zgiełk jaki ogarniał równiny pod Młotem. Zgiełk, który wywołało dwóch mężów. Książę Blaise Storm i Książe Horn de Gordian. Co najśmieszniejsze, obaj walczyli o "słuszne ideały"...

Przedwiośnie cholera wie którego roku, Gniew

Młodzian pewien, ubrany na styl kupiecki maszerował dziarso przez miejski rynek. W wieku lat piętnastu był na oko, a w ręku podrzucał od niechcenia małą sakiewkę. Zdawał się nie zwracać uwagi na wszechobecne błoto, tak powszechne po zimie na niebrukowanych ulicach miasta. I byłby pewnie szedł tak jeszcze przez czas jakiś, ze zblazowaną miną i podbitym okiem, dumając nad tym, gdzie by te pieniądze przechlasatć.. Cóż, jeśli się chce wcześnie zaznajomić z ulicznym życiem, to tak się ma, zwłaszcza będąc wychowanym w nienajgorszym domu. Bo rodzina Aymo to byli wcale zacni ludzie. Tylko ten ich syn najmłodszy, czarna owca jakaś. Pewnie charakter miał po matce, cudzoziemce, nieużytej jakiejś. Tak samo jak to dziwne imię. - O'Haquer, też coś.
W pewnym momencie swego marszu, O'Haquer zatrzymał się jednak. Spostrzegawczy był z niego dzieciak, nie dziwota, że dojrzał dziada jakiegoś siedzącego na werandzie gospody. Zaniedbany człowiek w zamyśleniu podciągał struny swojej lutni, pociągając suto z fajki.
jego spojrzenie zatrzymało się na chwilę na paniczu Aymo.
-Nie ma słuchania za darmo.-bąknął. O'Haquera zaciekawił ten człowiek. Wyjął z sakwy lwa i rzucił grajkowi pod nogi.
-Jak cię zwą-?
-Sam. Albo jak wolisz, Sam - bard...-
Powiadają, że los rzuca człowiekowi na drodze towarzyszy, że bez nich żywot nie byłby możliwy. Jeśli to rzeczywiśice prawda, to stary mistrz Sam był raczej kiepskim żartem od losu... Powiadają też, że przeznaczenie jest dziełem przypadku. Być może. W każdym razie rozsądnego wytłuaczenia, które mogłoby wyjaśnić jakim cudem syn kupca - O'Haquer Aymo znalazł się pod Młotem, nie było.

O'Haquer

Sam prawił czasem mądre rzeczy. W żartach powtarzał często jedno powiedzenie. Głupie powiedzenie, które teraz dobijało się do mózgu O'Haquera. Pośród zalewających go fal ciał zmusił się, żeby je wykrzyczeć.
-Dla wolności i dobrej flaszki, gotowym umrzeć..- Zawtórował mu okrzyk szału Doriończykó. Nikomu nie dodało to otuchy. Nieliczni próbowali wydawać rozkazy, ale prędko zostawali uciszani.
Kaźń. Jeden z wędrownych poetów napisał kiedyś o "młodych mężach, stojących na szczytach własnych mogił..." Tak czuł się O'Haquer. Tak czuło się wielu spośród obecnych pod Młotem. Miecz barda głądko wszedł w pachwinę następnego bisselskiego rycerza. Który to już? - Ostatni. Krzyk umierającego przypomniał O'Haquerowi Aymo pewną zapomnianą melodię, starą jak pokolenia. Nie zdążył odszukać jej w pamięci, poczuł tylko smród, końskie rżenie i ból straszliwy na jego umęczonej twarzy. Zmiękł, puścił klingę. Ostatnie spojrzenie na Młot, ostatni okrzyk. Gardłowy krzyk, który usłyszeli wszysycy. Umierający nie zna już strachu...
-Nadziak, ty kurwo!-
Ostani raz sięgnął bard po kuszę, i wystrzelił w stronę kotłowaniny, która miała miejsce wokół padającej chorągwi Gordiana. Nie dbał o to, ze jego bełt może nie dojść znienawidoznego Księcia. Po Gniewie, Horn de Gordian zasługiwał właśnie na zgon od przypadkowego strzału. Ostatni oddech. Minstrel zwalił się na zimię. ~~Szybciej..~~ Bogowie wysłuchali. Po chwili nie czuł już nic. Umierał, otulony tym, co zostało z chorągwi Twardej w garści ściskajac płótno. Miał swój łup, znajdą go przy truchle... Młot pochłonął wiele zacnych ofiar. Komendnt Daine, Storm, Herneth Vornett... O'Haquer miał przywilej umrzeć w bitwie. Jak mężczyzna. Też coś, kto by się spodziewał?...

A gdzies tam w obozie, w tobołku leżał clairseach. I zapisane pieśniami pergaminy. Milczące, zdawały się rwać do pieśni. Najważniejszy ze zwojów, swoisty hym bardów kończył się ważnymi słowami..
"Nikt nigdy nie spyta o imię tego, kto śpiewał pieśń..."
Uokochany wietrzyk zawiał O'Haquerowi tyrbunalczykowi ostatni raz. Umęcozny znojem walki, tracił śwadomość z iskierką nadziei. Że ktoś znajdzie te zwoje pełne pieśni i zapmięta imię tego, który je napisał. I znalazł się przynajmniej jeden taki ktoś....

Późne lato roku 593, wiejska karczma na rubieżach Ainoru

-Koniec. Tak oto sczezł bard, O'Haquer, po zalewie paru dniach służby książęcej.-Tom pociągnął solidny łyk z kufla. Po Młocie, nie chcial już nigdy opuszczać swojej zapadłej wiochy. Wszakw wrócił z wojny jako jedyny...
-O'Haquer Trybunalczyk?
-O'Haquer Doriończyk. Dajże jeszcze jedną kolejkę...